Znany piłkarz chce wybudować osiedle. Wywołał oburzenie okolicznych mieszkańców
Ponad 2 tys. mieszkań w 19 budynkach ma powstać na terenie dawnego stadionu Rozwoju Katowice i sąsiednich działkach. Głównym udziałowcem spółki stojącej za inwestycją jest reprezentant Polski w piłce nożnej, Arkadiusz Milik. Plany wzbudziły duże emocje wśród okolicznych mieszkańców, którzy obawiają się utraty terenów zielonych, problemów komunikacyjnych oraz ograniczenia dostępu do światła.
Osiedle "Na Zgody" ma powstać na ponad ośmiu hektarach w katowickim Brynowie. Inwestorem jest spółka Mamiteq, której głównym udziałowcem jest Arkadiusz Milik. Miejsce ma dla piłkarza szczególne znaczenie – Milik jest wychowankiem Rozwoju Katowice i właśnie na tamtejszym stadionie rozpoczynał karierę.
Na spotkanie dotyczące inwestycji przyszło blisko 70 mieszkańców. Część z nich zwracała uwagę na nieobecność samego piłkarza. – Oczekiwalibyśmy, żeby pan Arkadiusz pojawił się osobiście. Z mojej strony to jasne: jego obecność uczyniłaby ten projekt o wiele bardziej wiarygodnym – powiedział Onetowi Bogdan, mieszkaniec sąsiedniego bloku.
Mężczyzna nie krył wątpliwości, czy Milik osobiście popiera skalę przedsięwzięcia. – Całkiem inaczej by to wybrzmiało, gdyby stał tu pan Milik! Gdyby spojrzał nam prosto w oczy i powiedział: "Jestem za". Bo ja w to po prostu wątpię. Wątpię, żeby człowiek, który wychował się od dziecka na tym stadionie, z własnej woli decydował się na postawienie w tym miejscu 11-piętrowych bloków – mówił.
Prezes Mamiteq Grzegorz Kowalczyk potwierdził, że piłkarz jest wspólnikiem i wniósł do przedsięwzięcia kapitał.
– Nie mam jednak dziś odpowiedzi, czy w przyszłości będzie firmował tę inwestycję wizerunkowo. To pytanie bezpośrednio do niego. Arek koncentruje się teraz na powrocie do gry w klubie, wraca do wielkiej piłki po ciężkich kontuzjach – powiedział.
Ponad 2 tys. mieszkań i nawet 5 tys. nowych mieszkańców
Projekt zakłada budowę 19 budynków z ponad 2 tys. mieszkań. Według przedstawionych informacji może to oznaczać pojawienie się w tej części Katowic co najmniej 5 tys. nowych mieszkańców. Budynki mają mieć przeciętnie sześć-siedem kondygnacji, a dwa najwyższe – 11.
Inwestor deklaruje, że 35 proc. terenu zajmie zabudowa mieszkaniowa, 36 proc. powierzchnia biologicznie czynna, a pozostałe 29 proc. ma zostać przeznaczone m.in. na usługi, sport i rekreację.
– Budujemy nie same bloki, ale fragment miasta. Z przychodnią, ze sklepami, ze sportem. Żeby nikt nie musiał wsiadać w auto i jechać do centrum po chleb – przekonywał inwestor.
Odpowiedź jednego z mieszkańców była natychmiastowa. – Chleb i przychodnię mamy pod nosem. My tu potrzebujemy spokoju, a nie waszych sklepów – stwierdził uczestnik spotkania.
Tego obawiają się najbardziej
Największe obawy dotyczą jednak komunikacji. Mieszkańcy wskazują, że już obecnie w godzinach szczytu lokalne ulice są zatłoczone, a znalezienie miejsca parkingowego jest trudne. Problem dostrzega również katowicki magistrat.
– Niestety w tym obszarze miejsca na nowe drogi nie ma, dlatego szukamy rozwiązań, które pozwolą przenieść ten ruch na inne drogi – przyznał Bogusław Lowak, naczelnik wydziału transportu Urzędu Miasta w Katowicach.
Obecny plan miejscowy nie pozwala na realizację osiedla, ponieważ przewiduje dla tego terenu funkcje sportowe i rekreacyjne. Spółka zamierza więc złożyć wniosek w trybie tzw. lex deweloper.
Podczas spotkania mieszkańcy pytali, dlaczego inwestor nie chce poczekać na nowy plan miejscowy. – Skąd ten pośpiech? Dlaczego nie poczekacie, aż miasto uchwali nowy plan miejscowy, tylko przepychacie to procedurą lex deweloper w dwa tygodnie? – pytała jedna z mieszkanek.
– Jeśli zagwarantuje mi pani, że plan wejdzie w życie za rok, to chętnie poczekamy. Ale załóżmy, że on będzie gotowy za cztery lata. Czy inwestor ma czekać trzy, cztery lata? – odpowiedział architekt Radosław Kuberski.
Realizacja inwestycji ma być rozłożona na około 15 lat. Sam inwestor przyznaje, że skala przedsięwzięcia oznacza poważne wyzwania.