Nowa inicjatywa w UE bez przedstawiciela Polski. Domański: Nie ma co się obrażać
Grupa będzie skupiać ekonomistów, przedsiębiorców i przedstawicieli świata finansów. Jej zadaniem będzie wypracowanie rekomendacji dotyczących konkurencyjności Europy. W skład gremium wejdzie ponad 50 ekspertów. Niemal wszyscy to przedstawiciele państw Europy Zachodniej. Tylko jedna osoba, były prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves będzie reprezentowała naszą część kontynentu. Jak ten fakt skomentował minister finansów Andrzej Domański?
– Rozmawiałem o tym przedwczoraj z prof. Piątkowskim. Jeśli Europa Zachodnia chce bazować na swoich doświadczeniach, to dyskusje i potencjalne wnioski będą uboższe. To jest tak, jak gdyby chciano dyskutować o wzroście gospodarczym w Azji bez udziału Korei Płd. Ale nie ma co się obrażać. To nie jest oficjalna grupa, zainicjowana przez KE. To nieformalna inicjatywa. Możemy ich zachęcać do tego, żeby korzystali z doświadczeń polskich przedsiębiorców. Ale nie możemy ich do niczego zmuszać – powiedział.
Raport Draghiego
Jesienią 2024 roku głośno było o dokumencie przygotowanym przez byłego prezesa Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghiego, omawiającym konkurencyjność Europy. Wskazano w nim, że Europejczycy nie potrafią już konkurować z firmami ze Stanów Zjednoczonych czy Chin.
W raporcie stwierdzono, że UE zostaje w tyle za rozwijającymi się potęgami gospodarczymi – USA i Chinami. Draghi stwierdza, że bez zainwestowania około 800 mld euro rocznie gospodarka Unii Europejskiej nie będzie w stanie wytrzymać konkurencji. Były szef EBC określa to "wyzwaniem egzystencjalnym". Zaznacza, że bez takich nakładów decydenci w UE będą "zmuszeni pójść na kompromis w kwestii dobrobytu, środowiska albo własnej wolności".
Były prezes EBC domaga się zdecydowanych reform i postawienia na produktywność. "Jeśli Europa nie może stać się bardziej produktywna, będziemy zmuszeni dokonać wyboru. Nie będziemy w stanie od razu stać się liderem w dziedzinie nowych technologii, symbolem odpowiedzialności klimatycznej i niezależnym graczem na arenie światowej. Nie będziemy w stanie sfinansować naszego modelu społecznego. Będziemy musieli ograniczyć niektóre, jeśli nie wszystkie, nasze ambicje" – ostrzega autor dokumentu zamówionego przez KE.