Potężna kara za monitoring przy domu. Pierwsza taka w Polsce

Dodano:
Kamera do monitoringu Źródło: PAP / Albert Zawada
Ponad 26 tys. zł kary za kamery zamontowane przy domu. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych po raz pierwszy ukarał właściciela prywatnego monitoringu.

Kamery pracowały przez całą dobę, nagrywały obraz i dźwięk, a w ich zasięgu znalazła się droga publiczna oraz sąsiednie posesje.

Kamery nagrywały przez całą dobę

Sprawa zaczęła się od skarg sąsiadów. Według informacji, które trafiły do UODO, na posesji znajdowało się kilkanaście kamer. Urząd ustalił, że urządzenia rejestrowały obraz i dźwięk 24 godziny na dobę. Monitoring nie kończył się jednak na granicy działki. Kamery obejmowały także drogę publiczną oraz sąsiednie nieruchomości. Mieszkańcy skarżyli się, że czują się nękani i obserwowani, a monitoring ingeruje w ich codzienne życie. Jeden z zarzutów był szczególnie poważny. Jak wynika ze skargi opisanej przez UODO, jedna z kamer miała być skierowana "wprost na okno toalety w budynku Skarżących".

Prezes UODO uznał, że właściciel nie miał podstawy prawnej do przetwarzania wizerunku i głosu osób znajdujących się na drodze publicznej oraz na posesjach sąsiadów. Nakaz nie oznaczał konieczności całkowitej rezygnacji z monitoringu. Właściciel mógł zdemontować kamery albo zmienić ich ustawienie w taki sposób, żeby obejmowały wyłącznie jego nieruchomość.

Nakazu nie wykonał przez prawie pół roku

Właściciel nie zaskarżył decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, dlatego stała się ona prawomocna. Mimo to nie zastosował się do nakazu. Nie zrobił tego również po otrzymaniu upomnienia od UODO. Według urzędu stan ten trwał prawie pół roku. Długi okres niewykonywania decyzji został potraktowany jako jedna z okoliczności obciążających przy ustalaniu wysokości kary.

UODO wskazał, że w tym czasie nadal nagrywane były osoby korzystające z drogi publicznej i przebywające na sąsiednich nieruchomościach. Jak napisano w oficjalnym komunikacie, powodowało to u nich "poczucie ciągłej obserwacji i nadzorowania ich życia prywatnego wraz z danymi o ich lokalizacji".

Pierwsza taka kara

Ponieważ prawomocny nakaz nie został wykonany, Prezes UODO wszczął kolejne postępowanie. Tym razem dotyczyło ono nałożenia administracyjnej kary pieniężnej za nieprzestrzeganie decyzji organu nadzorczego. Skończyło się na 26 711 zł kary.

UODO podkreśla, że jest to pierwsza kara Prezesa UODO związana z prywatnym monitoringiem. Urząd przypomina również, że maksymalna sankcja za nieprzestrzeganie nakazu organu nadzorczego może sięgnąć 20 mln euro.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna / UODO
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...