Nawrocki: Na najważniejszych stanowiskach w Polsce są tacy, którzy byli wierni Moskwie
W poniedziałek w Gdańsku odbyły się uroczystości związane z 46. rocznicą podpisania Porozumień Sierpniowych i powstania NSZZ "Solidarność”. Prezydent Karol Nawrocki wziął udział w posiedzeniu Zarządu Regionu Gdańskiego NSZZ 'Solidarność” w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej.
– Solidarność, moi drodzy, jest także przestrogą i ta lekcja sprzed 46 lat jest wielką przestrogą do wszystkich obecnie rządzących. Do tych, którzy rządzili, do tych, którzy rządzą dzisiaj i do tych, którzy będą rządzić w kolejnych latach (...) Jak pisał wielki papież Polak, nigdy człowiek nie zazna szczęścia kosztem drugiego człowieka, niszcząc jego godność, niszcząc jego wolność i hołdując egoizmowi. To się nie udało przed blisko 5 dekadami, to nie uda się z Polakami dzisiaj i to nie uda się w kolejnych latach i w kolejnych dekadach – powiedział Nawrocki.
Nawrocki: Pozostali wierni Moskwie
Prezydent mówił, że w trakcie podpisywania Porozumień Sierpniowych przy jednym stole byli ci, których określił mianem "krystalicznych". Byli także ci, którzy "w tej komunistycznej, PZPR-owskiej sodomie okazali się na końcu sprawiedliwymi". Według Nawrockiego, w historycznym porozumieniu brała także udział jeszcze jedna grupa.
– Byli też tacy [...] i niestety są także na najważniejszych stanowiskach w państwie polskim w roku 2026, że gdy do stołu, do dialogu z jednej strony siadali ludzie "Solidarności", z drugiej strony ci sprawiedliwi z PZPR-owskiej sodomy, to ci trzeci wciąż myśleli o tym, jak zachować interes jednej partii. Wciąż pozostawali wierni Moskwie i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Porozumienia Sierpniowe były dla nich świstkiem papieru i zaczęli myśleć o tym, co zrobią 13 grudnia, jak zniszczą głos narodu polskiego – powiedział.
Nawrocki mówił, że są to ludzie, którzy "nie tolerują żadnej opozycji" i "żadnego głosu narodu" oraz ci, którzy "nie znają bezprzymiotnikowej demokracji".
– Ci, dla których demokracja zawsze musi być albo ludowa, albo walcząca, albo jeszcze inna. Ci przymiotnikowcy, którzy nawet pod siłą 10 milionów głosów narodu polskiego nie byli gotowi do tego, aby szukać porozumień – powiedział.