NIK publikuje raport ws. powodzi. "Nieprawidłowości na każdym szczeblu"
Najwyższa Izba Kontroli oceniła działania administracji publicznej podczas powodzi, która we wrześniu 2024 roku dotknęła województwa dolnośląskie i opolskie. Kontrola objęła szczebel centralny, wojewódzki, powiatowy i gminny. NIK wskazała na liczne nieprawidłowości i braki w systemie zarządzania kryzysowego, które wystąpiły na różnych poziomach administracji.
Szczególne zastrzeżenia dotyczą Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W dniach 11–15 września 2024 r. RCB wysyłało alerty o identycznej treści do mieszkańców 11 województw, bez uwzględnienia różnic w skali zagrożenia. Nie reagowano również odpowiednio na pogarszającą się sytuację w powiatach nyskim i kłodzkim.
Mieszkańcy pozostawieni bez informacji o zagrożeniu
Poważne uchybienia wykryto także w administracji lokalnej. Dolnośląski Urząd Wojewódzki nie zapewnił skutecznego przekazywania mieszkańcom informacji o nadchodzącym zagrożeniu. Starostwo w Nysie podczas powodzi nie posiadało aktualnego Powiatowego Planu Zarządzania Kryzysowego. Z kolei w Kłodzku nie zapewniono odpowiedniego wyposażenia i utrzymania magazynu przeciwpowodziowego.
NIK zwróciła również uwagę na problemy związane z systemem monitorowania zagrożenia. Mimo informacji o awarii stacji pomiarowej w Stroniu Śląskim nie przywrócono jej działania. Nie przekazano także do RCB informacji o przerwaniu zapory w Stroniu Śląskim, co mogło mieć znaczenie dla skutecznego ostrzegania mieszkańców.
Kontrola wykazała jednak również przykłady prawidłowego działania. Starostwo w Kłodzku odpowiednio wcześnie uruchomiło zespół zarządzania kryzysowego, wprowadziło całodobowe dyżury i ogłosiło alarm przeciwpowodziowy. Województwo opolskie monitorowało sytuację meteorologiczną i hydrologiczną oraz dysponowało odpowiednią infrastrukturą i personelem. Prawidłowo działała także pomoc dla poszkodowanych w uzyskiwaniu środków finansowych na usuwanie skutków powodzi.
Żukowska: Wróg uderzy hybrydowo
Co ciekawe uwagę na fatalny stan polskiego państwa zwraca uwagę poseł rządzącej koalicji Anna Żukowska. Polityk Lewicy podkreśla, że w tej sytuacji zewnętrzny agresor nie musiałby atakować Polski w konwencjonalny sposób – wystarczyłyby hybrydowe uderzenia, które sparaliżują instytucje publiczne.
"Wydajemy miliardy na armię, a tymczasem zarządzanie kryzysowe na poziomie samorządów i obrona cywilna pozostawiają wiele do życzenia. W tej sytuacji wróg nie zaatakuje nas na polu bitwy, wystarczy, że uderzy hybrydowo tam, gdzie odpowiadają polskie samorządy. Powinniśmy więcej inwestować w profesjonalne przygotowanie samorządów do różnorakich zagrożeń" – napisała Żukowska.