"Nie damy się zastraszyć". Tusk reaguje na incydent
– Od dłuższego czasu nasze służby bezpieczeństwa obserwują hybrydowe akcje w Niemczech i europejskim sąsiedztwie. Te akcje skierowane są przeciwko infrastrukturze krytycznej, firmom zbrojeniowym i wspieraniu Ukrainy. Ustalenia naszych służb i służb krajów partnerskich wskazują jasno na rosyjski udział w planowanych, przeprowadzonych i udaremnionych akcjach – ogłosił minister spraw wewnętrznych Niemiec Alexander Dobrindt na wspólnej konferencji prasowej z ministrem spraw zagranicznych tego kraju Johannem Wadephulem w Berlinie.
Szef niemieckiej dyplomacji oświadczył z kolei, że w ramach odpowiedzi zamknięty zostanie konsulat rosyjski w Bonn, a także Rosyjski Dom, będący ośrodkiem promującym rosyjską kulturę, który ma swoją siedzibę w centrum Berlina.
Tusk: Nasza odpowiedź będzie kontynuacją wsparcia dla Ukrainy
Do sytuacji odniósł się w mediach społecznościowych premier Donald Tusk.
"Polska, kraje bałtyckie, Rumunia, a teraz Niemcy. Rosja eskaluje napięcia w całym regionie. Nie damy się zastraszyć, a nasza odpowiedź będzie kontynuacją wsparcia dla Ukrainy i pełną koordynacją państw NATO przeciwko agresorowi. Rosja nie wygra tej wojny" – napisał szef rządu na portalu X.
Tego samego dnia na tej samej platformie wicepremier Radosław Sikorski skrytykował prezydenta Karola Nawrockiego za jego przemówienie na Westerplatte. Głowa państwa m.in. mocno akcentowała rolę Niemiec w czasie II wojny światowej i wpływ Berlina na obecną polską politykę.
"Przemawiając na Westerplatte w rocznicę wybuchu wojny Karol Nawrocki mógłby sobie odpuścić wredne insynuacje o rzekomej partii niemieckiej w Polsce tym bardziej gdy w następnym zdaniu apeluje o jedność" – napisał na portalu X Sikorski. Polityk oznaczył w swoim wpisie głowę państwa.
"Apeluje do patriotów czy do zdrajców?" – zapytał szef MSZ.
Dalej padły jeszcze ostrzejsze słowa. "Bezczelne to i głupie" – podsumował Sikorski.