Berek nie spełnienia wymogów formalnych? Były minister bije na alarm
Premier Donald Tusk poinformował 11 sierpnia, że Maciej Berek odchodzi z funkcji ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Dwa dni później szef rządu tłumaczył, że wyraził warunkową zgodę na odejście Macieja Berka z rządu i na kandydowanie przez niego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.
Z rządu do Trybunału Konstytucyjnego. Maciej Berek kandydatem na sędziego
17 sierpnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że Maciej Berek jest już kandydatem na sędziego TK. Kandydaturę Macieja Berka zgłosiła grupa posłów klubu Koalicji Obywatelskiej.
W piątek Sejm ma dokonać wyboru sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W czwartek kandydaturę Macieja Berka pozytywnie zaopiniowała sejmowa komisja sprawiedliwości i praw człowieka.
Warchoł zwraca uwagę, na "niespełnienie wymogów formalnych"
Marcin Warchoł, poseł PiS, były minister sprawiedliwości, pytany przez DoRzeczy.pl, dlaczego Donald Tusk wysyła do TK swojego zaufanego ministra, odpowiedział, że "Maciej Berek, prawa ręka Donalda Tuska, jest ręką mocno lewą, bo nawet członkowie koalicji rządzącej mają problem z jego kandydaturą do TK”.
– Tu nawet nie chodzi już o skrajne upolitycznienie, co oczywiście ma miejsce. Chodzi o niespełnienie wymogów formalnych. Artykuł 30, paragraf 1, punkt 8, ustawy o Sądzie Najwyższym wymaga, aby kandydat do Trybunału Konstytucyjnego miał co najmniej dziesięcioletni staż wykonywania w Polsce zawodu radcy prawnego. To nie jest to samo, co świadczenie pomocy prawnej, czy wykonywanie usług prawnych. To jest faktyczne wykonywanie zawodu radcy prawnego. Sam wpis na listę radców nie wystarcza – mówił.
Poseł PiS zauważył, że "z życiorysu Macieja Berka wynika, że od końca funkcji prezesa RCL w listopadzie 2015 do wejścia do rządu Tuska w grudniu 2023, czyli w tym okresie, w którym miał realnie wykonywać zawód radcy, minęło zaledwie osiem lat".
– Praca legislatora Kancelarii Senatu, czym się chwalił, praca dyrektora NIK, prezesa RCL, sekretarza Rady Ministrów czy dyrektora generalnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, nie są wymienione w tych przepisach. I nie dają wymaganego stażu, więc brakuje ewidentnie tych dwóch lat, czego nie wyjaśnił sam Maciej Berek. Wszystkie pytania lekceważąco zbywał. To też o nim świadczy. Nie chciał się z tym skonfrontować, zmierzyć, odpowiedzieć, poinformować posłów, tylko lekceważąco odpowiadał różne polityczne swoje historie – dodał.
Berek jest odpowiedzialny przed Trybunałem Stanu
Marcin Warchoł zwrócił uwagę, iż "wiemy, że premier stosuje prawo, tak jak je rozumie, ale tu rzeczywiście prawo jest jednoznaczne, więc nie ma wymaganego stażu".
– Dodatkowo pojawia się drugi problem prawny, a mianowicie Maciej Berek jest wciąż odpowiedzialny przed Trybunałem Stanu jako były członek Rady Ministrów, zgodnie z artykułem 198 Konstytucji. Gdyby został sędzią TK, to dalej ponosi odpowiedzialność pod Trybunałem Stanu. Mało tego – to Sejm go pociąga do tej odpowiedzialności, a Trybunał Stanu zgodnie z artykułem 25 ustawy o Trybunale Stanu może go pozbawić funkcji, również sędziego TK – wyjaśnił.
Poseł PiS zauważył, że "zgodnie z artykułem 18 ustawy o Trybunale Konstytucyjnym to mandat sędziego Trybunału Konstytucyjnego wygasa jedynie w określonych wskazanych tam przypadkach".
– Po pierwsze – tam nie ma wskazanego usunięcia przez Trybunał Stanu. Po drugie – mandat sędziego Trybunału jest niezależny, a pozbawić tego mandatu może jedynie zgromadzenie ogólnych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Tu jest ważny problem prawny i konstytucyjny. To znaczy wciąż ponosi Berek odpowiedzialność przed Trybunałem Stanu za okres urzędowania jako członek Rady Ministrów i sam wybór do Trybunału Konstytucyjnego nie może go zwolnić z tej odpowiedzialności, ani nie może pozbawić Sejmu uruchomienia kompetencji postawienia przed Trybunałem Stanu – tłumaczył.
Rozmówca DoRzeczy.pl stwierdził, że "jednocześnie jako sędzia Trybunału Konstytucyjnego ma korzystać z gwarancji niezawisłości, immunitetu i dziewięcioletniej kadencji".
– Obecne przepisy nie rozstrzygają tego konfliktu, więc jest ewidentny konflikt prawy. Samemu prawodawcy nie przyszło do głowy, że może w Trybunale zasiadać ktoś, kto był ministrem – dodał.
Pytany, co się dzieje z mandatem sędziego Trybunału Konstytucyjnego po wyroku Trybunału, odpowiedział, że jeżeli go Trybunał Stanu usunie z funkcji, to wygasa.
– Ale w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym nie ma punktu w postaci wygaśnięcia z powodu wyroku Trybunału Stanu. Trybunał Stanu podkreśla, że może prawomocnie zakazać danej osobie pełnienia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Tymczasem ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego nie przewiduje takiego orzeczenia jako podstawy wygaśnięcia mandatu. Jest więc paradoks. Nieusuwalny. Więc albo prawomocny wyrok Trybunału Stanu jest w tym zakresie niewykonalny, albo trzeba wygasić mandat sędziego Trybunału bez wyraźnej podstawy ustawowej – wyjaśnił.
Dopytywany, czy Sejm może zawiesić byłego ministra w czynnościach sędziego Trybunału Konstytucyjnego, odpowiedział, że artykuł 11 ustawy o Trybunale Stanu pozwala na to.
– Ale teraz nie wiadomo, czy uchwała Sejmu mogłaby zawiesić też Berka jako sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Jest więc poważny problem i poważna kolizja. Poważna kolizja odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu w artykułach 198 i mandatu sędziego Trybunału Konstytucyjnego – dodał.
Prezydent Nawrocki nie odbierze ślubowania od Berka?
Marcin Warchoł pytany, czy skoro są aż tak duże wątpliwości, to prezydent Karol Nawrocki może nie odebrać ślubowania od Macieja Berka, odpowiedział, że tak.
– W tym kontekście, jako że sędzia Trybunału Maciej Berek nie będzie sędzią niezależnym, krótko mówiąc, objęcie urzędu sędziego Trybunału Konstytucyjnego w obecnym brzmieniu przepisów nie stanowi furtki na uniknięcie odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Odpowiedzialność za wcześniejsze sprawowanie jego funkcji ministra w rządzie, nie może prowadzić do ingerencji w niezawisłość, w immunitet sędziego, w jego kadencję, bez wyraźnej podstawy prawnej. Przepisy nie rozwiązują obecnej kolizji. I od tego właśnie jest prezydent, żeby – jako najwyższy strażnik konstytucji – w takich sytuacjach reagował. Mam nadzieję, że zareaguje. Mówiąc wprost – artykuł 198 Konstytucji stoi na przeszkodzie powołaniu Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego – podkreślił.
Były minister sprawiedliwości zaznaczył, że prezydent będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy zgodna z konstytucją jest sytuacja, gdzie prawodawca stworzył dwa sprzeczne z sobą mechanizmy i nie określił, co się dzieje, jeżeli będą one dotyczyć jednocześnie tej samej osoby.
– Do tej pory w Polsce nigdy nie było czegoś takiego, bo nigdy urzędujący minister z dnia na dzień nie wstąpił z ław rządowych do Trybunału – zwrócił uwagę.
Tusk chce przejąć Trybunał Konstytucyjny?
Pytany o słowa premiera Donalda Tuska, który powiedział, że "we wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do gmachu TK", Marcin Warchoł ocenił, że Donaldowi Tuskowi zależy na tym, żeby opanować TK, bo "ma być szalupą ratunkową dla nich na okres utraty władzy".
– Trybunał Konstytucyjny ma być hamulcowym, który ma przyszłej władzy komplikować działalność legislacyjną, który ma stwarzać różnego rodzaju przeszkody sprawowaniu władzy. Sami lekceważyli Trybunał, wyeliminowali go jako ważny bezpiecznik hamujący nadużycia władzy. Widząc zbliżający się koniec swoich rządów, szuka różnego rodzaju szalup ratunkowych, które będą pomagały mu torpedować działania przyszłej koalicji rządzącej. Taką szalupą ma być dla Tuska Trybunał Konstytucyjny – ocenił.