Brakuje pieniędzy na pensje dla polskich naukowców. "Takiej nędzy jeszcze nie było"
O finansowej zapaści Instytutu Historii Nauki Polskiej Akademii Nauk napisała w piątek (4 września) "Gazeta Wyborcza".
Jak czytamy, subwencja przekazywana placówce systematycznie maleje. W 2024 r. instytut otrzymał nieco ponad 6,7 mln zł, w 2025 r. blisko 6,5 mln zł, natomiast na 2026 r. przyznano mu 5,4 mln zł.
Jednocześnie rosną koszty funkcjonowania placówki. W pierwszym półroczu tego roku różnica między przychodami a wydatkami wyniosła blisko 730 tys. zł. Miesięczna transza z ministerstwa to 487,6 tys. zł, podczas gdy same wynagrodzenia pochłaniają około 510 tys. zł.
Badacz nie dostał 200 euro na konferencję. "To nasza codzienność"
Dyrektor instytutu prof. Jacek Soszyński napisał w liście do Ministerstwa Nauki, że "we wrześniu nie będziemy w stanie wypłacić naszym pracownikom wynagrodzeń za pracę".
– Ostatnio musiałem odmówić młodemu, zdolnemu badaczowi 200 euro wpisowego na konferencję naukową w Dreźnie. I to nie jest wyjątek, a nasza codzienność – powiedział prof. Soszyński w rozmowie z "GW".
Według gazety "naukowcy tłumaczą, że dotąd nie prosili o pomoc, ale doszli do ściany". "Takiej nędzy jeszcze nie było, nie ma nawet na kwerendy" – czytamy.
Prof. Joanna Schiller-Walicka, zastępca szefa instytutu, cytowana w tekście, oświadczyła, że "nie ma już z czego odkładać ani na czym oszczędzać".
Ministerstwo Nauki: Pomożemy tym, którzy są w najgorszej sytuacji
Co na to Ministerstwo Nauki? Szef resortu Marcin Kulasek zapowiedział, że jeszcze w tym roku przekaże dodatkowe wsparcie dla tych instytutów PAN, które znalazły się w najgorszej sytuacji i których pracownicy należą do najgorzej wynagradzanych.
Według wstępnych szacunków Instytut Historii Nauki PAN może otrzymać około 1,4 mln zł. Resort zapowiada również program "Rozwój Instytutów Naukowych", który ma stanowić dodatkową, konkursową ścieżkę finansowania projektów realizowanych w PAN.
"Wyborcza" zwraca uwagę, że problem nie dotyczy wyłącznie Instytutu Historii Nauki. Prezes PAN prof. Marek Konarzewski ocenił, że podobna sytuacja występuje w kilku innych instytutach Akademii i jest efektem wieloletniego niedofinansowania.