Merz oskarża Rosję o próbę zamachu w Lipsku. "O mało nie doszło do katastrofy"
Według szefa niemieckiego rządu podczas sierpniowego incydentu o mało nie doszło do katastrofy. W pobliżu ukraińskich samolotów transportowych znaleziono drona wyposażonego w materiały wybuchowe.
Friedrich Merz odniósł się do sprawy podczas spotkania członków CDU w okolicach Hanoweru. Kanclerz poinformował, że niemieckie władze jednoznacznie obarczają Moskwę odpowiedzialnością za zdarzenie z początku sierpnia. – Jednoznacznie przypisaliśmy Rosji odpowiedzialność za to zdarzenie. Jest to jasne, bezsporne i ma mocne podstawy prawne – powiedział Merz.
W reakcji na działania przypisywane Rosji Niemcy zdecydowały się na kolejne sankcje. Obejmują one m.in. zamknięcie Domu Rosyjskiego w Berlinie oraz rosyjskiego konsulatu generalnego w Bonn.
Merz: "Każdy, kto nas atakuje, musi wiedzieć"
Kanclerz podkreślił, że podjęte działania mają być czytelnym ostrzeżeniem dla Moskwy i pokazać, że Niemcy zamierzają reagować na próby ingerencji i sabotażu. –Każdy, kto nas atakuje, musi wiedzieć: jesteśmy mocno zdecydowani bronić naszego państwa prawa, naszej demokracji, naszego otwartego społeczeństwa, a także integralności naszego terytorium – oświadczył.
Merz odniósł się również do pojawiających się w Niemczech postulatów zakończenia wsparcia dla Ukrainy. Określił takie żądania jako "naiwne" i zapewnił, że jego rząd nie zamierza zmieniać dotychczasowego kursu.
Według kanclerza konflikt z Rosją po rozpoczęciu przez nią pełnoskalowej inwazji na Ukrainę w 2022 roku należy traktować jako znacznie poważniejszą zmianę dla bezpieczeństwa Europy niż jedynie "punkt zwrotny". – To głęboki przełom – stwierdził Merz.
Dron z materiałami wybuchowymi przy ukraińskich samolotach
Do próby ataku na lotnisku Lipsk/Halle doszło 4 sierpnia. Znaleziono tam drona wyposażonego w materiały wybuchowe. Maszyna znajdowała się w pobliżu kilku ukraińskich samolotów transportowych.
Według niemieckich mediów śledczy zidentyfikowali dwóch podejrzanych – Białorusina i Łotysza, którzy mają być powiązani z Moskwą.
Merz podkreślił, że sytuacja była wyjątkowo niebezpieczna i podczas próby zamachu o mało nie doszło do katastrofy. Niemieckie władze traktują sprawę jako element rosyjskich działań sabotażowych i zapowiadają dalszą obronę przed tego rodzaju zagrożeniami.