"Hałaśliwe chamstwo". Niemiecka prasa komentuje ostatnie wydarzenia w Bundestagu
Po zwycięstwie wyborczym w Saksonii-Anhalt liderka Alternatywy dla Niemiec przypuściła atak na kanclerza Friedricha Merza. Alice Weidel stwierdziła m.in., że doprowadził kraj do gospodarczej ruiny, przyzwalał na nadmierną imigrację czy niepotrzebnie wspierał Ukrainę w wojnie z Rosją. W odpowiedzi szef niemieckiego rządu zarzucił partii, że chce "czystki etnicznej” i destabilizuje kraj.
Prasa komentuje starcie Merz-Weidel
Tygodnik "Stern" ocenia, że "AfD postrzega wynik wyborczy jako potwierdzenie własnych racji – a także gniewu i nienawiści wymierzonych w instytucje oraz mniejszości". Broni także wystąpienia kanclerza określając je jako wygłoszonego "z pasją".
"Posłowie AfD rzucają obelgami – nieustannie, głośno i pełnym nienawiści tonem, zjadliwie.Jakże inaczej brzmią wystąpienia pozostałych mówców. Krytykują oni – niekiedy ostro – i stawiają zarzuty, lecz powstrzymują się od przypisywania drugiej stronie złych intencji" – czytamy.
"W Saksonii-Anhalt AfD pod wodzą Ulricha Siegmunda prezentowała swoje przyjazne oblicze. Wczoraj w Bundestagu szefowa AfD Alice Weidel wraz ze swoimi ludźmi pokazała zupełnie inną twarz: wulgarną, wykrzywioną nienawiścią i odpychającą. Rzadko zdarza się, by jakaś partia zachowywała się w wysokiej izbie tak niestosownie, dopuszczając się hałaśliwego chamstwa – a tak właśnie postępowała AfD w trakcie całego przemówienia kanclerza" – pisze z kolei "Münchner Merkur".
Z kolei "Nürnberger Zeitung" ocenia, że debata ogólna w Bundestagu, podczas której doszło do starcia Weidel z Merzem, "okazała się w praktyce przedsięwzięciem dość pustym".
"Wielu przedstawicieli partii rządzących podczas wystąpień polityków AfD zaglądało do dokumentów lub szeptało między sobą. Ma to swoją tradycję – praktykowali to już Adenauer, Brandt czy Merkel – jednak stwarza fatalne wrażenie, sugerując, że drastyczny spadek poparcia wyborczego nie jest traktowany wystarczająco poważnie" – dodają autorzy komentarza.