Negocjacje budżetu UE. Komisja Europejska chce więcej władzy
W Unii Europejskiej trwają negocjacje nad nowymi Wieloletnimi Ramami Finansowymi na lata 2028–2034 roku. Establishment UE chce wprowadzić nowe unijne podatki, by wydawać więcej m.in. na bezpieczeństwo. Nowy budżet Unii na kolejne siedem lat ma wynieść rekordowe dwa biliony euro. Polsce może przypaść około 120 miliardów euro, ale wielu komentatorów ostrzega, że polityczny szantaż prawdopodobnie zostanie znacznie nasilony.
Komisja Europejska chce mieć większą kontrolę nad państwami członkowskimi UE
Rzecz dotyczy planów przejścia na pełną kontrolę wydatków państw członkowskich w zakresie pieniędzy redystrybuowanych przez Brukselę. W polskiej przestrzeni publicznej mówią o tym nieliczni analitycy czy komentatorzy polityczni, ale głównie poza mainstreamem. Zainteresowanie polityków tym aspektem unijnych ram finansowych na razie jest stosunkowo nieznaczne. Temat poruszają wyłącznie przedstawiciele opozycji.
W sprawie wielokrotnie ostrzegał też Jacek Saryusz-Wolski, doradca prezydenta, były europoseł i jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od tematyki Unii Europejskiej.
– Można arbitralnie i uznaniowo wstrzymywać pieniądze. Druga rzecz to jest zmuszać państwa do określonych decyzji i działań, jeśli chodzi o politykę społeczno-gospodarczą. To daje przeogromną nową władzę Komisji Europejskiej – tłumaczył Saryusz–Wolski.
PiS i Konfederacja ostrzegają: Polska straci suwerenność
Na problem po raz kolejny zwrócili niedawno uwagę także politycy Konfederacji, była premier Beata Szydło z PiS czy poseł Janusz Kowalski (po wyjściu z PiS niezrzeszony). Parlamentarzysta powiedział w rozmowie z Katarzyną Adamiak w Radio Wnet, że media i partie polityczne w Polsce powinny zdecydowanie bardziej zajmować się projektowanym w Brukseli budżetem, który ma wejść w 2027 roku, ponieważ w jego wyniku Polska już całkowicie straci suwerenność. Zdaniem Kowalskiego koalicja pod wodzą Donalda Tuska będzie bardzo mocno wspierać ten budżet.
Kowalski podkreślił też, że Polska i Europa potrzebuje odrzucenia "zielonej" polityki Unii Europejskiej, która dewastuje przemysł, jednak Bruksela nie tylko zamierza się z niej wycofywać, ale za pomocą narzędzi budżetowych jeszcze bardziej przycisnąć państwa członkowskie, by realizowały agendę tzw. transformacji energetyczno-klimatycznej.