"Pełzająca zdrada państwa". Bosak oburzony po niedawnej decyzji Sejmu
4 września Sejm uchwalił ustawę o wykonywaniu wyroków Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.
W głosowaniu udział wzięło 440 posłów, za było 241, a przeciw – 161. Od głosu wstrzymało się 38 parlamentarzystów. Ustawa trafi teraz do Senatu.
Ustawa ma na celu usprawnienie wykonywania orzeczeń ETPC poprzez m.in. określenie terminów poszczególnych działań. O przydzieleniu wykonania wyroku danemu organowi decydować będzie minister spraw zagranicznych. Do jego uprawnień będzie także należało monitorowanie działań podejmowanych przez wyznaczone podmioty.
Bosak grzmi po uchwaleniu ustawy. „To pełzająca zdrada państwa”
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji, ocenił we wpisie na platformie X, że "polscy politycy są kompletnie beznadziejni z tą manią przekazywania kompetencji władzy poza granice, do różnych zewnętrznych ośrodków".
"To idzie przez większość elity, choć lewica postkomunistyczna była do tego zawsze pierwsza. Obecnie ze względu na taktykę walki politycznej środowisko KO jest do tego szczególnie chętne" – zauważył.
Krzysztof Bosak stwierdził, że "to pełzająca zdrada państwa".
"Pod tę zdradę robiono mentalny grunt przez bardzo wiele lat i swoje za uszami ma także szeroko pojętą prawica. Granice pomiędzy instytucjami państwa i jego ustrojem prawnym a ośrodkami zewnętrznymi rozmyto dziś tak mocno, że duża część elity w ogóle nie widzi sensu w przypominaniu o istnieniu takiej granicy" – napisał.
"To wypływa z silnego kompleksu niższości"
Zdaniem wicemarszałka Sejmu "większość elity polskojęzycznej, która powinna być elitą państwową, nie ma instynktu państwowego i ma gdzieś balans wpływów pomiędzy różnymi ośrodkami władzy".
"To nie jest nawet kwestia korupcji, bo większość ludzi popierających podległość (rozpisaną na raty likwidację niepodległości) nie odnosi żadnych personalnych korzyści. To wypływa z silnego kompleksu niższości, miałkiego poczucia zbiorowej i indywidualnej podmiotowości, i jednocześnie chęci podobania się i otrzymywania nienależnej gratyfikacji prestiżowo-emocjonalnej" – stwierdził.
Współlider Konfederacji ocenił, że "dopóki sytuacja nie zmieni się na poziomie kulturowym, dopóty nie zmieni się na poziomie ustrojowym".
"Zwolennicy podległości muszą być przedmiotem społecznej pogardy i napiętnowania. Presja podległościowa i współudział w niej muszą skutkować biznesową, polityczną i towarzyską marginalizacja w obrębie wspólnoty narodowej. Ten elementarny mechanizm solidarności i samodyscypliny wspólnoty musi zacząć działać, jeśli coś ma się zmieniać na lepsze" – ocenił.
Krzysztof Bosak dodał, że 'inaczej będziemy się szarpać w sprzecznych tendencjach i karmić wzajemnie wykluczającym poczuciem moralnej wyższości, a Polska będzie przestrzenią zdalnego rozgrywania cudzych interesów".