Drony uderzają 2 km od Polski. Kotula każe chować się w piwnicach i cieszy się z kobiet w WOT
Posłanka Nowej Lewicy mówiła także o przygotowaniu Polski na zagrożenie, braku schronów i ewentualnym przywróceniu obowiązkowej służby wojskowej. – To jest moment, w którym musimy przestać mówić, że to nie jest nasza wojna – powiedziała pełnomocnik rządu ds. równości.
Kotula o alertach i braku schronów
Posłanka została zapytana również o przygotowanie ludności na zagrożenie. W czasie rosyjskich ataków na Ukrainę mieszkańcy części Lubelszczyzny otrzymywali alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa nakazujące znalezienie bezpiecznego miejsca. Tymczasem w gminie Dorohusk nie ma ani jednego schronu. Kotula przyznała, że sytuacja nie jest idealna. Jak mówiła, obecnie nadrabiane są zaległości z co najmniej 20 lat. – Budujemy od zera system ostrzegania i system powiadamiania ludzi – powiedziała. Jako jedno z potencjalnych miejsc schronienia wskazała piwnicę.
W RMF FM Kotula została również zapytana, czy w związku z działaniami Rosji należy rozważyć przywrócenie powszechnego poboru do wojska. – Dzisiaj nie ma takiej potrzeby – odpowiedziała. Posłanka wskazała na inne formy przygotowania obywateli, w tym kolejne edycje programu "Wakacje z wojskiem" oraz rozwój Wojsk Obrony Terytorialnej. Kotula zwróciła uwagę, że co piąty żołnierz WOT jest obecnie kobietą.
"Brak odpowiedzi NATO spowoduje dalszą eskalację"
Tego samego dnia do działań Rosji odniósł się szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Bartosz Grodecki. – Sojusz Północnoatlantycki powinien odpowiedzieć na takie zdarzenia jak rosyjski pocisk CH-101 na terytorium Polski czy atak bezpośrednio przy naszym przejściu granicznym – powiedział "Rzeczpospolitej".
– Rosjanie coraz agresywniej testują naszą odporność i zdolność do reakcji. Brak adekwatnej odpowiedzi NATO spowoduje dalszą eskalację ze strony Rosji – dodał szef BBN.