Tajemniczy wypadek pracownika MSZ. Rzecznik dementuje: Nie wypadł z okna
W ostatnich dniach wokół poważnego wypadku pracownika polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych w Lublanie pojawiło się wiele sprzecznych informacji. W poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wewiór opublikował obszerne stanowisko, w którym zdementował część medialnych doniesień. "Nasz kolega z MSZ uległ w Lublanie poważnemu wypadkowi. W tej chwili najważniejsze jest jego zdrowie i spokój jego najbliższych. Proszę o uszanowanie ich prywatności. Nie dokładajmy rodzinie stresu wymyślaniem sensacyjnych historii i powielaniem fejków" – napisał Wewiór.
Rzecznik potwierdził, że pracownik resortu znajduje się w szpitalu, a MSZ pozostaje w kontakcie zarówno z placówką w Słowenii, jak i lekarzami.
MSZ: Nie wypadł z okna
Wcześniej media informowały, że mężczyzna miał wypaść z okna budynku związanego z polską placówką dyplomatyczną. Wirtualna Polska pisała, że poszkodowany jest w ciężkim stanie. Wewiór przedstawił jednak inną wersję.
"Dla uporządkowania faktów: to był wypadek. Doszło do niego podczas prywatnego pobytu. Nasz kolega zatrzymał się na weekend w mieszkaniu pracownika ambasady. Nie jest szefem Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego, lecz pracownikiem jednego z jego wydziałów. Nie przewoził ani nie miał przy sobie żadnych tajnych dokumentów. Nieprawdziwa jest również informacja, jakoby wypadł z okna" – napisał rzecznik MSZ.
Resort nie wyjaśnił w tym komunikacie, w jaki sposób doszło do wypadku.
Słoweńska policja mówiła o upadku z balkonu
W sprawie pojawia się jednak istotna rozbieżność. Niezależna.pl podała, powołując się na odpowiedź słoweńskiej policji, że służby zostały powiadomione o zdarzeniu 13 września około godz. 3. Według przekazanej portalowi informacji poszkodowany Polak doznał ciężkich obrażeń.
Słoweńska policja przekazała, że z dotychczas zgromadzonych informacji wynika, iż mężczyzna z nieustalonej przyczyny spadł z balkonu. Jego życie miało być zagrożone. To pozostaje w sprzeczności z poniedziałkowym stanowiskiem polskiego MSZ, które zaprzecza, jakoby pracownik "wypadł z okna".
Rzecznik dementuje doniesienia o tajnych dokumentach
MSZ odniósł się również do informacji dotyczących charakteru pobytu pracownika w Słowenii. Niezależna.pl informowała wcześniej nieoficjalnie, że choć mężczyzna formalnie miał przebywać w czasie wolnym, mógł przewozić przesyłkę dyplomatyczną. Portal twierdził, że miał pobrać w MSZ listy kurierskie i przekazać przesyłkę dalej.
Resort stanowczo temu zaprzecza. – Nie przewoził ani nie miał przy sobie żadnych tajnych dokumentów – oświadczył Wewiór. Nieoficjalnych informacji o przewożeniu przesyłki nie potwierdziła dotychczas żadna instytucja państwowa.
Rzecznik sprostował również informacje dotyczące stanowiska poszkodowanego. W części publikacji przedstawiano go jako naczelnika lub nawet szefa Biura Bezpieczeństwa Dyplomatycznego. Według najnowszego stanowiska MSZ mężczyzna jest pracownikiem jednego z wydziałów BBD, a nie szefem całego biura. Oficjalna strona resortu wskazuje, że Biurem Bezpieczeństwa Dyplomatycznego kieruje obecnie zastępca dyrektora Małgorzata Polańska. Jednostka odpowiada m.in. za bezpieczeństwo obiektów MSZ i polskich placówek zagranicznych, ochronę fizyczną oraz standardy zabezpieczenia informacji.
Na razie MSZ nie podaje szczegółowego przebiegu wypadku. Wewiór podkreśla, że priorytetem pozostają zdrowie poszkodowanego oraz prywatność jego rodziny.