Możdżonek krytykuje policję po śmierci 29-letniego policjanta. KGP odpowiada
Do tragedii doszło 24 września na jednej z posesji w Kraśniku Górnym w powiecie bolesławieckim. Policjanci prowadzili tam czynności związane z podejrzeniem kradzieży. Według ustaleń śledczych 33-letni mężczyzna oddał strzały w kierunku jednego z funkcjonariuszy. Ciężko ranny policjant trafił do szpitala, gdzie zmarł.
Ofiarą był sierż. Natan Sieroń, 29-letni funkcjonariusz pionu kryminalnego Komendy Powiatowej Policji w Bolesławcu. W policji służył od niespełna dwóch lat.
Po jego śmierci głos zabrał Marcin Możdżonek, polityk związany z Nową Nadzieją. Złożył kondolencje rodzinie i bliskim funkcjonariusza, ale jednocześnie stwierdził, że tragedię należy rozpatrywać również w kontekście problemów kadrowych i szkoleniowych policji.
"Polska Policja boryka się obecnie z poważnymi brakami kadrowymi. Tragedia, do której doszło, jest m.in. tego skutkiem. Młody policjant po raptem dwuletniej służbie poszedł na ostrą akcję, a tak naprawdę powinien być jeszcze w służbie przygotowawczej" – napisał Możdżonek.
Możdżonek wskazuje na szkolenia policjantów
Polityk przedstawił następnie listę problemów, które – jego zdaniem – wymagają rozwiązania. Jednym z najważniejszych ma być sposób przygotowania funkcjonariuszy do posługiwania się bronią.
Możdżonek zaznaczył, że zasady jej użycia reguluje ustawa o środkach przymusu bezpośredniego i broni palnej, ale jego zdaniem problemem nie są same przepisy. "Największym wyzwaniem nie są same przepisy, lecz brak odpowiedniej liczby szkoleń oraz ich niewłaściwa forma, która nie przygotowuje do realiów służby" – napisał.
Przekonywał, że policjanci pionów kryminalnego i prewencji, którzy mogą stykać się z niebezpiecznymi sytuacjami, ćwiczą przede wszystkim na zamkniętych strzelnicach. Według niego taki sposób szkolenia nie odwzorowuje warunków, w których funkcjonariusze mogą być zmuszeni do użycia broni.
Jako przykład innych możliwości wskazał strzelnice Polskiego Związku Łowieckiego, które na podstawie porozumień są w niektórych miejscach udostępniane służbom.
"Takie sytuacje wywołują w funkcjonariuszach obawy"
Możdżonek poruszył również kwestię prawnej ochrony funkcjonariuszy korzystających z broni podczas służby. Jego zdaniem część policjantów może obawiać się konsekwencji nawet w sytuacji, gdy działają zgodnie z prawem. "Częstym problemem jest brak realnego wsparcia ze strony państwa dla funkcjonariuszy, którzy użyli broni zgodnie z prawem (pamiętacie sytuację żołnierza na granicy?)" – napisał.
Dalej przekonywał, że postępowania prowadzone po takich zdarzeniach mogą wpływać na sposób podejmowania decyzji przez mundurowych: "Takie sytuacje wywołują w funkcjonariuszach uzasadnione obawy i wahania przed podjęciem decyzji o użyciu broni".
Możdżonek pisał też o "asymetrii zagrożenia". Według niego funkcjonariusz musi działać w granicach prawa i używać broni w określonym celu, podczas gdy uzbrojony napastnik takich ograniczeń nie ma. "Nie czas i miejsce na poruszanie politycznej odpowiedzialności, mimo że ona jest. Wskazałem po prostu systemowe problemy do rozwiązania" – zakończył.
Policja odpowiada Możdżonkowi. "Nie ma żadnych podstaw"
Na wypowiedź polityka zareagował rzecznik Komendanta Głównego Policji podinsp. Andrzej Fijołek. Zakwestionował przede wszystkim łączenie śmierci funkcjonariusza z sytuacją kadrową formacji.
Według danych przytoczonych przez rzecznika w policji służy obecnie niemal 104 tys. funkcjonariuszy, co ma być najwyższą liczbą w historii formacji, a poziom wakatów wynosi około 6 proc. "Nie ma zatem żadnych podstaw, by tragiczną śmierć sierż. Natana Sieronia przedstawiać jako skutek sytuacji kadrowej Policji. Funkcjonariusz wykonywał obowiązki służbowe. Miał na sobie kamizelkę z napisem "POLICJA", a mimo to sprawca oddał w jego kierunku strzał" – napisał Fijołek.
Rzecznik KGP podkreślił, że sam fakt niespełna dwuletniego stażu Sieronia nie pozwala – bez pełnych ustaleń dotyczących przebiegu interwencji – wyciągać wniosku, iż przyczynił się on do tragedii. "To działanie napastnika doprowadziło do śmierci policjanta – nie jego dwuletni staż, liczba wakatów ani formułowane dziś, bez znajomości pełnych ustaleń, tezy dotyczące szkolenia" – stwierdził.
"Proszę jednak nie uprawiać polityki na tragedii i śmierci funkcjonariusza. Śmierć policjanta wymaga szacunku i odpowiedzialności za słowo, a nie budowania politycznej narracji" – napisał rzecznik KGP.