Kolejny polityk obejrzał serial. "Narodowe czuwanie przy trumnie Prusa"

Dodano:
Leszek Miller, były premier Źródło: YouTube / Super Express
Leszek Miller obejrzał serial Netfliksa. Były premier nie gryzł się w język i dziwił się niektórym komentarzom.

Serialowa "Lalka" zadebiutowała na Netfliksie 16 września i od początku wzbudza sporo emocji. W produkcji występują m.in. Sandra Drzymalska jako Izabela Łęcka i Tomasz Schuchardt w roli Stanisława Wokulskiego. Na ekranie pojawiają się także Magdalena Cielecka jako Kazimiera Wąsowska oraz Piotr Adamczyk jako baron Krzeszowski.

Głos nt. serialu zabrał niedawno Leszek Miller. Polityk w obszernym wpisie na Facebooku dziwił się głosom krytyki.

Leszek Miller ocenia "Lalkę". Mocne słowa polityka

"Ledwie zdążyła ukazać się "Lalka" Netflixa już rozpoczęło się narodowe czuwanie przy trumnie Bolesława Prusa. Można odnieść wrażenie, że Paweł Maślona nie nakręcił serialu, tylko włamał się nocą na Powązki. Najpoważniejszy zarzut brzmi: to nie jest "Lalka" Prusa. Oczywiście, że nie. "Lalka" Prusa leży w księgarni i ma prawie tysiąc stron. Serial powstał prawie półtora wieku później. Adaptacja nie jest przysięgą wierności każdemu przecinkowi autora. Gdyby nią była, zamiast reżysera wystarczyłby bibliotekarz, który przez kilka godzin przewracałby przed kamerą kolejne kartki książki" – zaczął swój wpis.

Polityk docenił również grę aktorską, nie kryjąc zachwytu nad kreacją głównych bohaterów hitu Netfliksa.

"Najwięcej emocji budzą Wokulski i Łęcka. I bardzo dobrze, bo aktorstwo jest znakomite – zresztą nie tylko w rolach głównych. Tomasz Schuchardt nie gra pomnika Stanisława Wokulskiego. Gra mężczyznę z pieniędzmi, ambicją, kompleksami i obsesją na punkcie kobiety, wobec której traci zdrowy rozsądek. Człowieka, który świetnie radzi sobie z interesami, a fatalnie z własnymi uczuciami. A Izabela Łęcka Sandry Drzymalskiej? Na szczęście nie jest porcelanową laleczką wystawioną w gablocie narodowej klasyki. Jest irytująca, atrakcyjna, kapryśna, egoistyczna, przebojowa, chwilami bezczelna. Można jej nie znosić. Można być nią zafascynowanym. Jest żywa i właśnie dlatego tak przekonująca" – opisał polityk.

"Dla mnie najciekawsze w tej "Lalce" jest jednak coś innego. Spod kostiumów, pałaców i dorożek wyłania się świat podobny do naszego. Są ludzie, którzy mają pieniądze, ale nie mają nazwiska. I tacy, którzy mają nazwisko, ale nie mają pieniędzy. Jedni desperacko próbują wejść do elity, drudzy desperacko udają, że nadal nią są. Jedni kupują pozycję, drudzy sprzedają prestiż. W latach spędzonych w polityce widziałem takich scen mnóstwo. Niektóre śmieszyły. Częściej żenowały i smuciły. Tak czy inaczej serial jest dużym sukcesem i zaprzeczeniem wielu produkcji, które zapomina się po pięciu minutach. Jestem pewien, że moja polonistka która ceniła sobie odwagę myślenia twórcom nowej "Lalki" wystawiłaby najwyższe noty. Klasyki nie zabija ten, kto ma odwagę się z nią spierać. Zabija ją ten, kto stawia ją na piedestale, odgradza sznurem i każe podziwiać w ciszy" – podsumował były premier.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...