Jedna lista koalicji Tuska? Czarzasty zapowiada powrót do rozmów
Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy, był pytany w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" o to, czy możliwa jest jeszcze jedna lista Nowej Lewicy z Partią Razem.
– Optymalnie byłoby, gdyby Lewica startowała wspólnie na jednej liście, zarówno Nowa Lewica, jak i Partia Razem oraz Komitet Joanny Senyszyn. Plus nasi stali partnerzy, czyli OPZZ, PPS i Unia Pracy – odpowiedział.
Razem nie chce iść do wyborów z Nową Lewicą. Czarzasty odpowiada
Na uwagę, że Partia Razem nie chce wspólnej listy z Nową Lewicą, Włodzimierz Czarzasty zwrócił uwagę, że "kiedy wystartowaliśmy razem z partią pana Roberta Biedronia i pana Zandberga siedem lat temu, Lewica wróciła do Sejmu, a pan Zandberg i pan Biedroń weszli do niego po raz pierwszy w historii". "Uzyskaliśmy wtedy 14 proc. Lewicy opłaca się więc być razem, nie osobno. Kiedy trzy lata temu startowaliśmy wspólnie do Sejmu, Lewica wróciła po 17 latach do współrządzenia. Czyli znowu się opłacało. Zjednoczona Lewica odnosi sukcesy. Jeżeli Partia Razem albo pani Senyszyn nie będą chciały z nami startować, będziemy szli inną drogą" – mówił.
Jedna lista koalicji Tuska? Czarzasty zapowiada powrót do rozmów
Pytany o to, czy realnym scenariuszem jest jedna lista całej koalicji rządowej, czego chciałaby KO, Włodzimierz Czarzasty odparł, że nie zna wypowiedzi pana premiera Tuska dotyczących jednej listy. – Rozmawialiśmy na temat tego, jakie mogą być warianty startu w przyszłym roku. Jedyną rzeczą, którą wspólnie ustaliliśmy, jest to, że do tematu wrócimy w lutym przyszłego roku – przyznał.
Dodał, że "wtedy zobaczymy, jakie są notowania, jak będzie wyglądała sytuacja polityczna, jeżeli chodzi o Konfederację Brauna, Konfederację Mentzena i Bosaka, PiS czy nową partię pana Morawieckiego". – Zobaczymy również, jaka będzie pozycja pana Nawrockiego. Jedna rzecz wydaje się pewna i nie została podważona przez żadnego z liderów koalicji 15 października ani przez żadną formację: pakt senacki. Tu nie mamy żadnych rozbieżności – podkreślił.
Dopytywany, na ilu listach – jego zdaniem – powinni być członkowie obecnej koalicji, aby przyniosło to optymalny wynik wyborczy, marszałek Sejmu przyznał, że na stole są różne warianty. – Mnie najbliższy na dziś jest taki, że są dwie listy: jedna centroprawicowa, druga centrolewicowa – powiedział.
Zauważył, że "zaczynają się pojawiać sondaże, które dają KO i Lewicy ponad 230 mandatów w Sejmie". – Nie ma ich na razie dużo, ale sytuacja się zmienia, dlatego że zmieniają się oceny związane z poziomem zaufania, również do prezydenta. Karol Nawrocki, jako głowa państwa, zrezygnował z możliwości bycia prezydentem wszystkich Polaków i stara się być prezydentem części Polaków. Zaufanie do prezydenta spada i im bardziej będzie się angażował po jednej ze stron politycznego sporu, tym bardziej będzie spadać. Luty–marzec to będzie dobry termin do powrotu do dyskusji o tym, jak powinny wyglądać listy – wyjaśnił.