Zarzuty dla Dawida K. Prokuratura ujawniła szczegóły
We wtorek Prokuratura Okręgowa w Warszawie przeprowadziła czynności procesowe z Dawidem K. Prok. Piotr Antoni Skiba poinformował w rozmowie z Polsat News, że czynności te "trwały wiele godzin". Więcej szczegółów miało zostać przedstawionych na zaplanowanej na środę konferencji prasowej. Tak też faktycznie się stało.
Prokurator Piotr Antoni Skiba potwierdził, że lekarz usłyszał wczoraj zarzuty. Jeden z nich dotyczy "popełnienia oszustwa na mieniu znacznej wielkości w kwocie 583 500 zł poprzez przedłożenie nierzetelnych faktur, przy pomocy których wprowadzono w błąd odpowiednie osoby w Szpitalu Południowym, które rozliczały te faktury". Skiba dodał, że "chodzi tutaj o kilkadziesiąt faktur złożonych, w których poświadczona została nieprawda co do spędzonego czasu w pracy, niezgodnego z deklaracjami".
Prokurator wskazał, że K. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów.
– Złożył bardzo obszerne, wielogodzinne wyjaśnienia. Prokurator podjął decyzję o zastosowaniu wobec podejrzanego środków zapobiegawczych wolnościowych w postaci dozoru policji, poręczenia majątkowego w kwocie 200 000 zł oraz zakazu opuszczania kraju z zatrzymaniem paszportu – dodał Skiba. Według jego słów, poręczenie majątkowe "zostało złożone".
Afera w Szpitalu Południowym
28-letni Dawid K. znalazł się w centrum zainteresowania mediów po doniesieniach dotyczących jego działalności w Szpitalu Południowym w Warszawie. Młody lekarz w 2025 r. miał osiągnąć ponad 1,6 mln zł przychodu z działalności gospodarczej związanej ze świadczeniem usług medycznych. K. pełnił funkcję koordynatora SOR-u, mimo że był dopiero w trakcie specjalizacji.
Po tym jak sprawa wyszła na jaw, medyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej oraz mandatu radnego Ursusa.
Dawida K. obciążył inny lekarz, były ordynator chirurgii w Szpitalu Południowym Emil Jędrzejewski, który na antenie Kanału Zero zasugerował, że błędy popełnione przez 28-latka skutkowały śmiercią pacjentów.