Niemiecki dziennik apeluje o pilne wypłaty dla Polaków. "Czas ucieka"
Warszawski korespondent gazety Philipp Fritz odniósł się w swoim komentarzu do niedawnego wywiadu niemieckiego polityka Johanna Wadephula. Dziennikarz przekonuje, że zapewnienia o odpowiedzialności Niemiec za zbrodnie popełnione podczas II wojny światowej nie mogą zastępować rzeczywistego wsparcia dla ich ofiar.
Fritz krytycznie ocenia dotychczasowe stanowisko niemieckich władz, które z jednej strony uznają moralną odpowiedzialność za zbrodnie nazistowskie, a z drugiej konsekwentnie podtrzymują, że kwestia reparacji została prawnie zamknięta.
Publicysta zwraca również uwagę na ostrożne deklaracje Wadephula, który mówił o potrzebie "przyjrzenia się" możliwościom udzielenia pomocy. Zdaniem dziennikarza takie sformułowania świadczą raczej o dystansowaniu się od problemu niż o rzeczywistej gotowości do jego rozwiązania.
Niemcy powinny wypłacić pieniądze. Chodzi o nawet 50 tys. Polaków
Autor komentarza podkreśla, że nie chodzi o powrót do wieloletnich sporów dotyczących reparacji wojennych. Jak wskazuje, żądania opiewające na 1,3 biliona euro są nierealistyczne i nie mają szans na realizację. Zauważa jednocześnie, że tak wysokich kwot nie oczekuje obecnie ani polski rząd, ani – według jego oceny – większość społeczeństwa.
Zamiast tego Fritz proponuje skoncentrowanie się na pomocy dla ostatnich żyjących ofiar niemieckich zbrodni. Chodzi o grupę szacowaną na 30–50 tys. osób, wśród których znajdują się byli więźniowie obozów koncentracyjnych i gett, robotnicy przymusowi oraz uczestnicy powstań.
Według publicysty rozwiązaniem mogłoby być uruchomienie specjalnych świadczeń emerytalnych, które stanowiłyby formę zadośćuczynienia za doznane cierpienia.
Dziennikarz przekonuje, że rzeczywiste pojednanie polsko-niemieckie wymaga czegoś więcej niż symbolicznych gestów i deklaracji politycznych. Niemcy powinny wykazać się gotowością do poniesienia finansowej odpowiedzialności za zbrodnie popełnione w przeszłości.
"Die Welt" ostrzega: Niedługo może być za późno
W komentarzu szczególnie mocno wybrzmiewa kwestia upływającego czasu. Osoby, które przeżyły niemiecką okupację i doświadczyły nazistowskich represji, są dziś w bardzo podeszłym wieku. Ich liczba systematycznie maleje.
Fritz podkreśla, że dalsze przeciąganie rozmów może sprawić, iż ewentualna pomoc nadejdzie zbyt późno. Dlatego wzywa niemieckie władze do porzucenia dyplomatycznych formułek i bezzwłocznego ogłoszenia rozpoczęcia wypłat.
W ocenie publicysty taki krok byłby nie tylko konkretnym wsparciem dla poszkodowanych, ale także ważnym gestem w stosunkach polsko-niemieckich.