Dziennikarka TVN wściekła na posła. Też go pozwała
W środę w programie "Bez trybu" emitowanym na antenie TVP Info Justyna Dobrosz-Oracz udostępniła fragment nagrania z próby przeprowadzenia rozmowy z Konradem Berkowiczem przed wejściem do Sejmu. Na pytanie dziennikarki, czy poseł był w wojsku, Berkowicz stwierdził, że "nie ma czasu" na rozmowę. Dociskany, odparł, że spieszy się na głosowania w Sejmie. – Poza tym rozmawiam z dziennikarzami, a nie z kurtyzanami – oświadczył. – Pan mnie obraża i zostanie pozwany – odpowiedziała Dobrosz-Oracz. Podkreśliła, że Berkowicz "przekroczył nieprzekraczalną dotąd granicę". Groźba pozwu najwyraźniej nie zrobiła większego wrażenia na polityku. "Przekroczyłem nieprzekraczalną granice. Przepraszam wszystkie kurtyzany" – napisał później polityk na platformie X.
Sprawa wywołała ogromne oburzenie w przestrzeni publicznej. Głos zabrała również Monika Olejnik, która przypomniała o swoim sporze sądowym z posłem Konfederacji. Jak ujawniła, sąd wydał już postanowienie dotyczące ochrony jej roszczeń.
Berkowicz nazwał Dobrosz-Oracz "kurtyzaną". Monika Olejnik nie wytrzymała
Gospodyni "Kropki nad i" opublikowała wpis w mediach społecznościowych, w którym odniosła się do zachowania Berkowicza. Przy okazji przypomniała, że sama pozwała polityka w związku z jego wypowiedziami na jej temat.
"Poseł Berkowicz zachowuje się ordynarnie, obrażając innych. Jego słowa są czarną plamą na polskim Sejmie i stanowią ciemnotę intelektualną zasłaniającą światło nadziei, entuzjazmu i pasji ponad podziałami. Nie możemy przyzwyczajać się do przemocy słownej w przestrzeni publicznej, dlatego podałam do sądu posła Berkowicza za kłamstwa na mój temat i rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji" – napisała Monika Olejnik.
Dziennikarka przekazała również, że dotychczasowe próby doręczenia korespondencji sądowej posłowi miały nie przynieść rezultatu. Jak zaznaczyła, przesyłki próbowano dostarczyć kilkukrotnie, także do jego biura poselskiego. Monika Olejnik zapowiedziała, że nie zamierza rezygnować z dalszych działań prawnych. W swoim wpisie poinformowała też o postanowieniu sądu dotyczącym jej roszczeń wobec polityka.
"Nie poddaję się jednak i podjęłam dalsze kroki prawne. Mam nadzieję, że wkrótce pozew zostanie doręczony. Sąd udzielił już zabezpieczenia moich roszczeń poprzez tymczasowe zakazanie panu posłowi rozpowszechniania nieprawdziwych informacji na mój temat" – dodała dziennikarka.
Olejnik odniosła się również do słów Berkowicza skierowanych pod adresem Justyny Dobrosz-Oracz, określając je jako haniebne i skandaliczne.