Prof. Matczak: Trybunał nie jest Telewizją Polską, którą można przejąć i zacząć nadawać
– Tak nigdy nie powinno być, zwłaszcza z instytucjami państwa takimi jak Trybunał, żeby ludzie musieli się o nie bić. To zaraz będzie regularna bitwa – ostrzegł Matczak w czwartek (15 października) w TVN24. Podkreślił, że "prawo jest właśnie po to, żeby takich scen nie było, żeby siły nie używać".
– Nawet jeżeli uda się tych legalnie wybranych sędziów umieścić, nielegalnie powstrzymywanych przez pana prezydenta i pana prezesa Święczkowskiego, Trybunał nie jest Telewizją Polską, którą można przejąć i zacząć nadawać. Nawet gdyby ten Trybunał zaczął "nadawać", zacząłby wydawać wyroki, to w prawie najważniejsze jest rozpoznanie i uznanie ich legitymacji – tłumaczył profesor z Uniwersytetu Warszawskiego.
Jego zdaniem to PiS "naznaczył TK politycznością", ale to, co dzieje się obecnie sprawia, że "ludzie już nie wierzą" w neutralność Trybunału. – Nawet jeżeli uda się go przejąć, nacisnąć klamki, wymienić wszystkie zamki, to jeszcze nie zmieni faktu, że jak ten Trybunał coś wyda, to nagle cała Polska powie: "tak, to jest niezależny arbiter, musimy się go słuchać" – argumentował.
Matczak o sytuacji w TK: To największy sukces Kaczyńskiego
Prawnik stwierdził jednocześnie, że reputacja Trybunału nie została zszargana raz na zawsze. Dodał, że udział Sejmu w wyborze sędziów nie jest wadą. Przywołał także model amerykański.
– Jeśli prezydent Trump powołuje sędziów do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych, to też jest ruch polityczny. I wiemy, że jeśli prezydent jest konserwatywny, to sędzia jest konserwatywny. Natomiast później dzieje się coś dziwnego albo pięknego: ten sam prezydent przychodzi ze swoją sprawą do tego trybunału czy sądu i przegrywa 9:0. W ten sposób sąd potrafi powiedzieć: zostałem wskazany przez polityków, ale jestem niezależnym arbitrem – opisywał Matczak.
Według niego PiS potraktował Trybunał Konstytucyjny jako część Ministerstwa Sprawiedliwości i swój przyczółek polityczny, aby zniszczyć idee kontroli. – To im się udało. To zamieszanie jest największym sukcesem Jarosława Kaczyńskiego – wskazał.
Jak tłumaczył, "Trybunał i prawo jest po to, żeby polityk nie mógł wszystkiego". – Kaczyński chciał wszystkiego, dlatego rozmontował ten Trybunał, wprowadzając skandaliczne postaci, takie jak pani Pawłowicz, pan Piotrowicz. Skandaliczne w tym sensie, że było jasne, że nikt nie wierzy, że to są ludzie, którzy mogą niezależnie rozstrzygać sprawy – mówił.
Nowi sędziowie w Trybunale. "Powinni pokazać, że potrafią orzec przeciwko Tuskowi"
Prawnik stwierdził, że zaufanie do TK można odbudować, ale nie resetem. Jego zdaniem osoby wybierane przez Sejm do TK muszą pokazać swoją niezależność. Dodał, że troje sędziów, od których prezydent odebrał ślubowanie, powinno orzekać i "pokazać, że potrafią orzec przeciwko Donaldowi Tuskowi".
Zdaniem Matczaka obecna władza powinna działać w Trybunale tak, aby pokazać kontrast w stosunku do PiS. Przypomniał, że od początku był przeciwnikiem wyboru Macieja Berka na sędziego TK, dlatego że "on daje pretekst drugiej stronie, żeby wyglądała na strażnika konstytucji, podczas kiedy jest zabójcą konstytucji". Pytany, czy Berek spełnia wymogi formalne, odparł, że tego nie badał.