"Historia w telefonie polisą na spokojną karierę"? Prawnik o braku śledztwa ws. Kołodziejczaka
Prawnik nawiązał przy tym do możliwości ujawnienia przez posła prywatnych rozmów. „Najwyraźniej przycisk «udostępnij» potrafi budzić większy respekt niż wszystkie kodeksy etyczne razem wzięte” – napisał na platformie X.
Kusznieruk: Najlepsza polisa to historia rozmów
Piotr Kusznieruk odniósł się na platformie X do artykułu „Faktu” z 14 października, informującego, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie nie wszczęła dotychczas śledztwa w sprawie Michała Kołodziejczaka. „Jeśli wystarczyło, że Kołodziejczak zasugerował możliwość ujawnienia czatów, żeby nagle zrobiło się wokół niego spokojniej, to mamy piękną ilustrację politycznych «standardów»” – napisał Kusznieruk.
"Najlepsza polisa na spokojną karierę? Historia rozmów w telefonie. Najwyraźniej przycisk «udostępnij» potrafi budzić większy respekt niż wszystkie kodeksy etyczne razem wzięte" – dodał.
Prokuratura: Nie ma przesłanek do wszczęcia śledztwa
Jak podał kilka di temu m.in. "Fakt", Prokuratura Okręgowa w Warszawie przesłuchała dotychczas jedną z byłych pracownic Kołodziejczaka, która złożyła zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. – Do prokuratury zgłosiła się jedna osoba i została przesłuchana w charakterze pokrzywdzonej jeszcze tego samego dnia. Na razie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. Nie zostało wszczęte śledztwo – przekazał prokurator Piotr Antoni Skiba.
– Na tym etapie nie zaistniały jeszcze przesłanki do wszczęcia śledztwa. Konieczne jest przeprowadzenie kolejnych czynności i prokurator je podejmie – wyjaśnił. Prokuratura zapowiada przesłuchanie pozostałych kobiet oraz pozyskanie nagrań ujawnionych przez Kanał Zero.
Poważne zarzuty wobec Kołodziejczaka
Sprawa wybuchła po materiale Kanału Zero, w którym byłe współpracownice posła KO oskarżyły go o przemoc fizyczną i psychiczną, poniżanie, groźby oraz nakłanianie do zażywania narkotyków. Jedna z kobiet twierdziła, że po przyjęciu substancji, do której zażycia miał namawiać ją polityk, poczuła się bardzo źle. "Myślałam, że umieram. Mówiłam: «Michał, ja umieram»" – relacjonowała. Inna opowiedziała o sytuacji, w której Kołodziejczak miał chwycić za nóż i powiedzieć: "gdybym chciał, to bym trafił". Polityk odrzucił oskarżenia.
Do sprawy odniósł się również były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który 13 października w Radiu Wnet mówił o podejrzeniach dotyczących możliwych powiązań Kołodziejczaka ze służbami specjalnymi. – Kto Kołodziejczakiem przez te lata manipulował, kto nim kręcił, kto decydował o jego działaniach? – pytał Ardanowski.