Piotr W. nie odzyskał pieniędzy po wyjściu na wolność? Policja zabrała głos

Dodano:
Piotr W. już na wolności Źródło: PAP / Paweł Supernak
Piotr W. stwierdził, że nie odzyskał całej gotówki po wyjściu z aresztu. Komenda Stołeczna Policji opublikowała komunikat w tej sprawie.

Po wyjściu z aresztu Piotr W. udzielił wywiadu Telewizji Republika. Opowiedział, że nie odzyskał całej gotówki, którą miał przy sobie w momencie zatrzymania. – W samym portfelu pieniądze się zgadzały. Przeliczył je przy mnie pan profos. Portfel miałem w kieszeni. Wszystko było w porządku. Natomiast miałem jeszcze w kieszeni kurtki 200 zł w dwóch banknotach po 100 zł. One były razem zwinięte – mówił. – Była tam jeszcze jakaś ulotka, naklejki albo wizytówka. Te 200 zł miało wpłynąć na fundację Klubów "Gazety Polskiej", ale nie wpłynęło... – stwierdził.

Będąc jeszcze w areszcie, Piotr W. napisał oświadczenie, w którym poinformował, że nie ma kontaktu z żoną i obrońcą, a także wspomniał, iż miał przy sobie pieniądze, ale "tylko część została ujęta w spisie zatrzymanych rzeczy", sugerując, że policjanci mogli sobie przywłaszczyć te środki.

Co z pieniędzmi pana Piotra? Policja tłumaczy

Do sprawy odniosła się Komenda Stołeczna Policji. Jak przekazano, Wydział Kontroli KSP przeprowadził czynności sprawdzające dotyczące zabezpieczenia pieniędzy podczas interwencji 16 października 2026 r. Z ustaleń tych wynika, że w kieszeni kurtki zatrzymanego policjant ujawnił dwa banknoty po 100 zł. Policja twierdzi, że pieniądze te dołączono do gotówki zabezpieczonej w portfelu zatrzymanego (1330 zł), a następnie przeliczono łącznie, po czym całą kwotę, czyli 1530 zł, wpisano do kwitu depozytowego.

"Analiza zapisu monitoringu potwierdziła, że pieniądze znalezione w kurtce zostały uwzględnione w depozycie. Z ustaleń kontroli wynika, że całość zabezpieczonej gotówki, w tym 200 zł z kurtki, została wydana zatrzymanemu. Sporządzona po zatrzymaniu podejrzanego dokumentacja odnosi się więc do łącznej sumy zabezpieczonych pieniędzy. Zgromadzony materiał nie potwierdza zatem, aby jakakolwiek ich część zaginęła podczas czynności policyjnych" – czytamy w komunikacie.

"Policja traktuje zgłoszenia dotyczące prawidłowości wykonywanych czynności i zabezpieczania mienia z należytą powagą. Wnioski w tej sprawie oparto na analizie dokumentacji służbowej, rozpytaniu funkcjonariuszy oraz zapisie monitoringu. Należy nadmienić, że własne, niezależne czynności w przedmiotowym zakresie prowadzi również prokuratura" – dodano.

Zatrzymanie i zarzuty wobec Piotra W.

Do zatrzymania Piotra W. doszło w piątek przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie, w pobliżu zgromadzenia odbywającego się przed Trybunałem Konstytucyjnym. Początkowo policja, a także część mediów, podawała, że mężczyzna zaatakował funkcjonariuszkę. Pracownica TVP Info posunęła się nawet do odczytania słów: "Policjantka została ranna w starciu z nożownikiem". Szybko okazało się, że był to scyzoryk, którego Piotr W. nie użył i który został ujawniony przez mundurowych, gdy mężczyzna został już obezwładniony. Opublikowane później nagranie z kamery nasobnej policjanta nie potwierdziło ataku na funkcjonariuszkę.

W sobotę Piotrowi W. postawiono zarzuty związane m.in. z naruszeniem nietykalności cielesnej. Nie przyznał się do winy i odmówił składania wyjaśnień. W niedzielę sąd nie zgodził się na zastosowanie tymczasowego aresztu wobec mężczyzny.

Źródło: X
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...