"Kierownik i tak nie doceni". Pełczyńska-Nałęcz kpi z Hołowni
Niespodziewane odejście minister funduszy i polityki regionalnej z rządu było potężnym zaskoczeniem zarówno dla koalicjantów, jak i partyjnych kolegów Pełczyńskiej-Nałęcz. Polityk ogłosiła swoją decyzję w czwartek. Jednocześnie zrezygnowała z szefostwa Polski 2050. Jak tłumaczyła, wartości są dla niej ważniejsze niż stołki.
Tego samego wieczoru Szymon Hołownia przekazał, że kierownictwo Polski 2050 nie zostało wcześniej poinformowane o decyzji minister. Sama Pełczyńska-Nałęcz, żegnając się z ugrupowaniem, zwróciła się bezpośrednio do Hołowni. "Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy" – napisała.
Pełczyńska-Nałęcz komentuje wyrzucenie z partii
W piątek Hołownia poinformował o wyrzuceniu byłej minister z partii. Stwierdził, że decyzja w tej sprawie była "trudna, ale nieunikniona". Jako uzasadnienie podał działanie na szkodę partii oraz wbrew uchwałom jej organów statutowych.
Pełczyńska-Nałęcz odniosła się do usunięcia jej z szeregów Polski 2050.
"Zostałam skazana na wygnanie za myślozbrodnię. Obiecuję recydywę dalszego wolnego myślenia. Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie" – napisała na swoim koncie na platformie X.
Co dalej z byłą minister?
Pojawiły się spekulacje dotyczące ewentualnej współpracy byłej minister z ugrupowaniem Rozwój Plus Mateusza Morawieckiego. O taką możliwość został zapytany w Radiu Zet Marcin Horała. – Nic mi nie wiadomo, żebyśmy na ten temat rozmawiali – powiedział. Dodał, że nie wyklucza rozmów, choć trudno mu sobie wyobrazić taki scenariusz.
Horała przypomniał, że Pełczyńska-Nałęcz jeszcze niedawno była członkiem rządu, którego działania jego środowisko polityczne krytykuje.