Niedawny sojusznik Ukrainy zwraca się w stronę Rosji. Wina Kijowa?
Jak donosi "Financial Times", za prezydentury Lee Jae-myunga Seul stopniowo przywraca kontakty dyplomatyczne i gospodarcze z Moskwą, pomimo wojny na Ukrainie i współpracy wojskowej Rosji z Koreańską Republiką Ludowo-Demokratyczną.
Tylko w lipcu i sierpniu Korea Południowa wysłała do Rosji ponad 176 000 ton paliwa, głównie oleju napędowego. Część dostaw realizowana była tankowcami objętymi sankcjami.
"Relacje z Kijowem, wręcz przeciwnie, gwałtownie się pogorszyły. Po sporze dotyczącym ujawnienia informacji o dwóch jeńcach wojennych Korei Północnej, Seul odwołał swojego ambasadora z Ukrainy i ograniczył swoją obecność dyplomatyczną" – pisze dziennik.
Państwa europejskie obawiają się, że Korea Południowa może zdecydować się postawić własne interesy ponad solidarność z Kijowem. Seul zaprzecza, że dąży do sojuszu z Moskwą. Przedstawiciele władz negują także doniesienia o dostawach ropy naftowej do Rosji.
Kijów popsuł stosunki z Seulem
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował 23 września br. podczas 81. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, że Kijów przekazała Korei Południowej dwóch północnokoreańskich jeńców. Żołnierze, którzy walczyli po stronie Rosji, zostali schwytani podczas walk w obwodzie kurskim.
Już następnego dnia prezydent Korei Południowej Lee Jae Myung oskarżył Ukrainę o złamanie umowy o poufności. Jak podkreślił, proces repatriacyjny był sprawą "niezwykle drażliwą", która miała związek nie tylko z dyplomacją, ale również bezpieczeństwem narodowym. Przywódca zwrócił uwagę na kwestię ochrony żołnierzy, a także ich rodzin przebywających na terytorium Korei Północnej.
Od tego momentu stosunki między Seulem a Kijowem wyraźnie się pogorszyły. Rząd Korei odwołał 8 pracowników swojej ambasady w stolicy Ukrainy, wskazując na brak odpowiedniej reakcji Kijowa na skandal z jeńcami.