Prof. Modzelewski miażdży politykę podatkową rządu. "To jest odklejenie"
Rząd Donalda Tuska przygotował reformę podatku dochodowego od osób fizycznych. Od 2027 roku pierwszy próg podatkowy ma wzrosnąć ze 120 tys. do 130 tys. zł, a dla dochodów pomiędzy 130 tys. a 150 tys. zł ma zostać wprowadzona nowa stawka w wysokości 24 proc. Nadwyżka ponad 150 tys. zł nadal byłaby opodatkowana stawką 32 proc. Według Ministerstwa Finansów na zmianach skorzysta około 3,5 mln podatników, a maksymalna roczna oszczędność wyniesie 3600 zł. Projekt został przyjęty przez rząd i trafił do Sejmu.
Zdecydowanie krytycznie do proponowanych rozwiązań odniósł się prof. Witold Modzelewski, ekonomista, prawnik, były wiceminister finansów i prezes Instytutu Studiów Podatkowych. W programie "Pytanie na dziś" w Newsmax Polska przekonywał, że rząd koncentruje się na zmianach, które nie rozwiązują najważniejszego problemu polskich finansów publicznych.
"Mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem"
– Zacznijmy od kontekstu czasu. To czwarty rok spadającej efektywności fiskalnej systemu podatkowego. Mamy do czynienia z pogłębiającym się kryzysem tego systemu – stwierdził. Zdaniem profesora najważniejszym przejawem problemów jest rosnący deficyt budżetowy oraz rozbieżność pomiędzy prognozowanymi a rzeczywistymi dochodami państwa.
– Przez te cztery lata wszystkie prognozy fiskalne się nie sprawdzały. W tym roku też się nie sprawdzą – przekonywał. Ekonomista ocenił, że system podatkowy wymaga nieustannego doskonalenia, którego zabrakło w ostatnich latach. – System podatkowy degraduje się przez brak pielęgnacji albo przez głupią pielęgnację. Ten źle pielęgnowany system zaczął przynosić mniej pieniędzy. A wydatki opierano na błędnej prognozie. Spotkaliśmy się po czterech latach błędów i zaniechań – powiedział.
Modzelewski: To jest odklejenie
Prowadzący program Karol Gac zapytał byłego wiceministra finansów o ocenę propozycji wprowadzenia trzystopniowej skali podatkowej. Odpowiedź profesora była jednoznaczna: – Młodzież używa takiego słowa. To jest "odklejenie". My powinniśmy zwiększać efektywność fiskalną, mieć więcej pieniędzy".
Ekonomista przekonywał, że obecnie priorytetem rządu powinno być zwiększanie dochodów publicznych, a nie koncentrowanie debaty na zmianach, które mają stosunkowo niewielkie znaczenie dla deficytu. Zwrócił również uwagę na długoterminowe konsekwencje zadłużania państwa. – My się zadłużamy na rachunek pokolenia, które obecnie chodzi do przedszkola. Wydatki, które dziś finansujemy, zostały przesunięte na przyszłe pokolenia – ostrzegł.
Według Modzelewskiego obniżenie wpływów z podatku PIT nie rozwiąże podstawowych problemów budżetowych. – Zmniejszenie dochodów budżetowych z podatków od osób fizycznych nie ma żadnego bezpośredniego znaczenia dla budżetu państwa. 90 proc. dochodów budżetowych z PIT-u to dochody samorządu terytorialnego – argumentował.
"Powinniśmy zmniejszyć deficyt o 150–200 miliardów"
Były wiceminister finansów wskazał, że skala nierównowagi budżetowej wymaga znacznie poważniejszych działań niż proponowane zmiany progów podatkowych. – Jeśli chcemy przywrócić standard deficytu, do którego jesteśmy zobowiązani, to powinniśmy zmniejszyć go o 150–200 miliardów. Zmiany dające 2 lub 3 miliardy są nieistotne – ocenił.
Zdaniem profesora debata o kolejnych progach PIT odwraca uwagę od zasadniczego pytania, w jaki sposób zwiększyć skuteczność poboru podatków i zapewnić państwu stabilne dochody. – Zastępczy problem odsuwa debatę najważniejszą, której nikt nie chce podjąć. W jaki sposób zwiększyć dochody budżetowe? – pytał.