Koniec partyjnej kariery Hołowni? "Nie ma klienta na mój produkt"
– Poinformowałem już moich przyjaciół z Klubu Parlamentarnego Polski 2050 i zarządu partii, wiedzą o tym nasi koalicjanci, wie premier, prezydent, wszyscy, z którymi utrzymuję dziś w pracy bliższe, przyjazne relacje: nie będę kandydował w kolejnych wyborach parlamentarnych – powiedział Hołownia w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Hołownia żali się na łamach "Rz": Nie ma klienta na mój produkt
Były marszałek Sejmu przypomniał także, że w 2020 roku wszedł do polityki z propozycją ograniczenia polaryzacji i stworzenia alternatywy wobec dwóch głównych obozów politycznych. – Tamte wybory przegrałem przez zakulisowe machlojki duopolu. Spróbowałem więc raz jeszcze i pięć lat później było już dla mnie jasne, że w tej chwili po prostu nie ma klienta na mój produkt w liczbie wystarczającej do dokonania zmiany – stwierdził.
Hołownia tłumaczył, że nie chce dłużej uczestniczyć w polityce partyjnej w jej obecnej formie. – Zbyt mało rodaków przekonałem swoją wizją prezydentury, politykiem partyjnym we współczesnym wydaniu nie chcę być i nie potrafię – przyznał.
"Chciałbym być Karolem Nawrockim symetryzmu"
Hołownia mówił również o swoich relacjach z Donaldem Tuskiem i Karolem Nawrockim. Podkreślił, że utrzymuje z oboma politykami dobre, przyjazne stosunki. – Obaj politycy nie potrzebują pośrednika, mają do siebie telefony – stwierdził, pytany o możliwość pełnienia funkcji kanału dyplomatycznego między premierem a prezydentem.
Zadeklarował jednocześnie gotowość do podjęcia się misji, jeśli premier i prezydent uznają, że jego udział może być przydatny.
Odnosząc się do własnej roli w polityce, powiedział: – A ja, jeśli chciałbym kimś w niej być, to – proszę mi wybaczyć przymrużenie oka – Karolem Nawrockim symetryzmu. I – koniecznie – pięknoduchostwa. Hołownia zaznaczył także, że nie zamierza rezygnować z kontaktów z politykami różnych ugrupowań. – Nadal nie będę widział nic złego w kolacji z Kaczyńskim ani w obiedzie z Tuskiem – powiedział.
Koalicjanci przyjmą decyzję z ulgą?
W wywiadzie padło również pytanie o to, czy koalicjanci wierzą w deklarację Hołowni dotyczącą rezygnacji z kandydowania. – Nie badam stanu ich wiary. Pewnie część przyjmuje to z niedowierzaniem, część z ulgą, dla części pewnie już na stałe pozostanę z tym, co mówię i myślę – kosmitą – odpowiedział.
Były marszałek Sejmu mówił także o powodach swojej decyzji. – Jeżeli mam ocalić siebie, swoje imię i nazwisko, ideały, z którymi szedłem do polityki, to muszę tak wybrać. Nie odnajduję się w oktagonie i polityce rozumianej jako permanentna ustawka – stwierdził.