Poruszona Holecka zwróciła się do Tuska. "Życzę tego panu z całego serca"
Premier Donald Tusk, broniąc w piątek w Sejmie szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego, odniósł się do niedawnego incydentu z udziałem męża dziennikarki Telewizji Republika Danuty Holeckiej.
– Ktoś uważa, że jak ma żonę w "TV Respublika", to może wjechać samochodem na cmentarz i dziwi się, że policja interweniuje. Wiem, z jakiego wzoru korzystał. Prezes w czasie pandemii też uważał, że nikt z Polaków nie może 1 listopada pójść na cmentarz oprócz niego, w asyście policji i SOP-u – mówił szef rządu.
Poruszona Holecka zwróciła się do Tuska
Danuta Holecka w piątek wieczorem zareagowała na słowa Donalda Tuska.
– Policja w swoim oświadczeniu wskazywała, że sprawa skucia w kajdanki i przewrócenia na glebę mojego męża przed cmentarzem nie ma charakteru politycznego. Chciałam w to wierzyć. Jednak pan, panie premierze, najwyraźniej uznał, że jest inaczej i wycierał pan sobie twarz, moją rodziną z Mównicy Sejmowej, kłamiąc bezczelnie, że mój mąż wjechał na cmentarz. Otóż nikt z nas nigdy nie wjechał na cmentarz. Zaparkowaliśmy na parkingu, na wyznaczonych do tego miejscach, jak każdego dnia przez dwa lata i prawie pięć miesięcy. Panie premierze, mimo wszystko życzę długiego życia całej pańskiej rodzinie, a zwłaszcza pańskim dzieciom. Życzę tego panu z całego serca – powiedziała na antenie Telewizji Republika poruszona dziennikarka.
Kontrowersyjna interwencja policji wobec męża Holeckiej
Do kontrowersyjnej interwencji policji doszło w niedzielę wieczorem w rejonie cmentarza przy ul. Fosa w Warszawie. Krzysztof Dunin-Holecki wraz z żoną, dziennikarką TV Republika Danutą Holecką, przyjechał odwiedzić grób zmarłego w 2024 roku syna, który miał zaledwie 31 lat.
Według policji, mężczyzna naruszył przepisy ruchu drogowego, wjeżdżając samochodem na teren objęty znakiem B-1, oznaczającym zakaz ruchu w obu kierunkach. Funkcjonariusze twierdzą również, że nie wykonywał ich poleceń i odmówił podania danych osobowych.
Na opublikowanych w sieci nagraniach widać fragment interwencji, podczas której mężczyzna leży na ziemi i jest przytrzymywany przez policjantów.
Policja wysłała do sądu wniosek o ukaranie męża Danuty Holeckiej z dwóch paragrafów. Chodzi o niezastosowanie się do znaku w ruchu drogowym oraz odmowę wylegitymowania się. Grozi mu grzywna lub ograniczenie wolności. Na sprawę zareagowała Rzecznik Praw Obywatelskich Sylwia Gregorczyk-Abram, która poprosiła Komendę Stołeczną Policji o wyjaśnienia.