Prezydent chce własnej gwardii. Siewiera o pomyśle Nawrockiego
Pomysł powołania nowej formacji pojawił się w kontekście wydarzeń związanych z wejściem prezydenta do siedziby Trybunału Konstytucyjnego w nocy z 30 na 31 listopada.
Szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki przekazał w tym tygodniu, że Nawrocki już wcześniej podejmował rozmowy z przedstawicielami rządu na temat utworzenia formacji, która miałaby służyć nie tylko obecnemu prezydentowi, ale również jego następcom.
Aktualnie za ochronę prezydenta odpowiada Służba Ochrony Państwa (SOP), podlegająca ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, Marcinowi Kierwińskiemu (KO).
Nawrocki chce mieć gwardię prezydencką. Siewiera: Jak w Rosji, na Białorusi i Ukrainie
Były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Jacek Siewiera mówił w piątek (6 listopada) na antenie TVN24, że pomysł utworzenia wydzielonych sił policyjnych lub wojskowych przeznaczonych do ochrony najwyższych szczebli władzy państwowej nie jest nowy.
Jak zaznaczył, podobne rozwiązania funkcjonują w kilku państwach europejskich, m.in. w Rosji, Białorusi, Ukrainie, Rumunii, Mołdawii, Gruzji i Azerbejdżanie.
Zwrócił jednak uwagę, że w pozostałych krajach tego typu formacje są elementem struktury państwa i podlegają kontroli ministra spraw wewnętrznych lub innego resortu. – Służba Ochrony Państwa, udając się na punkt, musi korzystać ze wsparcia policji, służb miejscowych, Straży Granicznej – wskazał.
Były szef BBN ocenił, że w większości ustrojów państw byłego bloku sowieckiego, które wymienił, tego rodzaju struktury służyły przede wszystkim zabezpieczeniu władzy przed społecznym niezadowoleniem oraz buntem służb siłowych.
– Nie wiem, czy aby na pewno chcemy jako członek Unii Europejskiej (...) dążyć do tego modelu – powiedział Siewiera.