Ktoś rozlał żrącą substancję na placu zabaw. Poparzony 2-latek trafił do szpitala

Dodano:
Zdjęcie ilustracyjne Źródło: Pixabay
O sprawie informuje TVN24.

Niebezpieczne zdarzenie w miejscowości Bieru nieopodal Bielska-Białej. 2-latek bawił się na zjeżdżalni. W pewnym momencie poskarżył się mamie, że bolą go uda i pośladki. Okazało się, że dziecko ma poparzenia. Wszystko przez to, że ktoś na urządzeniach znajdujących się na placu rozlał żrącą substancję. Policja podjęła decyzję o konieczności zamknięcia placu do odwołania. Wokół placu nie ma kamer monitoringu, więc odnalezienie sprawcy może być utrudnione.

Do zdarzenia doszło w sobotę. Po zbadaniu chłopca przez lekarzy ze szpitala pediatrycznego w Bielsku okazało się, że dziecko ma poparzenia pierwszego i drugiego stopnia. – Gdyby to był bezpośrednio naskórek, a dziecko nie miałoby grubego ubrania, to wymagałoby hospitalizacji i długotrwałego leczenia, z możliwością przeszczepów skórnych włącznie. Poparzenia chemiczne są niebezpieczne – tvn24.pl cytuje Ryszarda Odrzywołka, dyrektora Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej.

Ślady żrącej substancji policja znalazła na zjeżdżalni, huśtawkach, bujakach i urządzeniach siłowni. To płynna substancja niewiadomego pochodzenia. Została zabezpieczona i przekazana do dalszych badań w laboratorium policyjnym.

Źródło: TVN24
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...