Dudzicz o Juszczyszynie: Nie pozostawił złudzeń

Dodano:
Sędzia Jarosław Dudzicz Źródło: PAP / Jakub Kamiński
– Ustawa reformuje sposób działania kolegiów i zgromadzeń sędziowskich i prowadzi wprost do usprawnienia zarządzania sądami. Poza tym ustawa zawiera jeszcze jedną ważną rzecz – mówi portalowi DoRzeczy.pl sędzia, zastępca rzecznika prasowego KRS, Jarosław Dudzicz.

Sandra Skibniewska: Ustawa dyscyplinująca sędziów została podpisana. Co tak naprawdę się zmieni?

Jarosław Dudzicz: Nie nazwałbym tej ustawy ustawą dyscyplinującą.

A jak?

Ustawa rzeczywiście precyzuje odpowiedzialność dyscyplinarną sędziów, jak też status Rzecznika Dyscyplinarnego Sędziów Sądów Powszechnych i jego zastępców, który to status był podważany. W tym sensie nowe regulacje ustawowe zmierzają w dobrym kierunku. Nie to jednak w ustawie jest najważniejsze.

A co?

Ustawa reformuje sposób działania kolegiów i zgromadzeń sędziowskich i prowadzi wprost do usprawnienia zarządzania sądami. Poza tym ustawa zawiera jeszcze jedną ważną rzecz.

Jaką?

Definiuje ona, kto jest sędzią w Polsce, a tym samym ostatecznie przecina niepotrzebny i pozorny spór prawny. Nie ma wątpliwości, że sędzią jest osoba powołana przez pana prezydenta na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa i nikt, także inni sędziowie nie mogą kontrolować, podważać czy kwestionować statusu tak powołanego sędziego.

Prof. Adam Strzembosz skrytykował ustawę i stwierdził, że "decyzja prezydenta o podpisaniu ustawy to danie w twarz TSUE”. Zgodzi się Pan?

Nie mogę się zgodzić z opinią pana profesora.

Dlaczego?

Mój sprzeciw budzi już samo określenie” „ustawa kagańcowa”. Pojęcie to – moim zdaniem – doskonale pasuje do senackiego projektu ustawy o zmianie ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, gdzie w sposób wyraźny i sprzeczny z Konstytucją przewiduje się usunięcie sędziów Izby Dyscyplinarnej SN, swoistą weryfikację sędziów wybranych przez obecną KRS, jak też skrócenie kadencji 15 sędziów – członków KRS. Zapisy tego projektu są ewidentnie sprzeczne z Konstytucją RP, a mianowicie z art. 180 ust. 1 (zasada nieusuwalności sędziów), art. 179 (powołanie sędziów to wyłączna i niepodlegająca żadnej weryfikacji prerogatywa Prezydenta RP), art. 187 ust. 3 (kadencja 15 sędziów – członków KRS trwa cztery lata).

Sędzia Juszczyszyn przyszedł do olsztyńskiego sądu, aby orzekać. Mimo, że został wcześniej zawieszony w czynnościach przez Izbę Dyscyplinarną SN.

Zgodnie z uchwałą Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego pan sędzia Juszczyszyn został zawieszony w swoich obowiązkach. Orzeczenie to jest prawomocne, a tym samym pan sędzia w chwili obecnej nie może orzekać, jak też nie może podejmować żadnych czynności związanych z pełnieniem urzędu sędziego. Nie ma – moim zdaniem – również żadnych podstaw faktycznych, czy prawnych do twierdzeń, jakoby Izba Dyscyplinarna SN nie była sądem w sensie prawa krajowego. Żadne orzeczenie TSUE nie może bowiem eliminować z krajowego porządku prawnego przepisów krajowych. Nawet jeżeli obowiązuje zasada pierwszeństwa stosowania przepisów europejskich nad przepisami krajowymi oraz, że prawo europejskie przewiduje możliwość pominięcia przepisów krajowych w przypadku kolizji, to i tak w tym wypadku kolizji takiej nie ma. Ustrój sądów, kształtowanie wymiaru sprawiedliwości należy bowiem do wyłącznej kompetencji państw członkowskich Unii Europejskiej i w tę dziedzinę prawo europejskie nie może wkraczać.

Sprzeciwia się temu również art. 8 Konstytucji, który stanowi, że Konstytucja jest najwyższym prawem Rzeczypospolitej Polskiej, a więc ma również pierwszeństwo przed prawem europejskim w sprawach, w których kompetencje organów władzy państwowej nie zostały przekazane organom Unii Europejskiej. Mówiąc bardziej językiem potocznym: Unia Europejska nie może ingerować w dziedziny, w których Polska zachowała w pełni swoją suwerenność. Stąd też tego rodzaju ingerencje mogą być uznane za tzw. akty ultra vires, czyli akty wykraczające poza zakres przekazanych Unii uprawnień, które są po prostu bezskuteczne. Wielokrotnie podkreślał to również niemiecki Federalny Trybunał Konstytucyjny. Reasumując Izba Dyscyplinarna powstała na mocy ustawy krajowej, zgodnie z polską Konstytucją. Dziedzina ta jest wyłączona z prawa europejskiego, a tym samym brak jest jakichkolwiek podstaw prawnych do tego, aby kwestionować legalność samej izby lub tez status sędziów orzekających w tej izbie. Podobnie niedopuszczalnym jest kwestionowanie statusu sędziów powołanych przez pana prezydenta na skutek wniosku obecnej KRS. Dobrze więc się stało, że ustawa ostatecznie precyzuje tę kwestię.

„GW” opublikowała listę poparcia do KRS oraz opisała kulisy zdobywania podpisów. Dlaczego lista jest tak strzeżona?

Listy poparcia stanowią załączniki do zgłoszenia kandydatów do Krajowej Rady Sądownictwa. Zgodnie z art. 11c Ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa zgłoszenia kandydatów podaje się do publicznej wiadomości z wyłączeniem załączników, a więc z wyłączeniem list poparcia. Nie jest to żadna „najbardziej strzeżona tajemnica ostatnich lat”. Po prostu obowiązujące prawo przesądza o tym, co może być opublikowane a co nie. Listy poparcia zostały wyłączone i dlatego do tej pory nie zostały upublicznione. Moim zdaniem Kancelaria Sejmu postąpiła zgodnie z prawem odmawiając upublicznienia list poparcia, co nie sprzeciwia się temu, aby sędziowie popierający poszczególnych kandydatów sami oświadczyli, czy a jeżeli tak to, komu udzielili swojego poparcia.

Poza tym w chwili obecnej Kancelaria Sejmu jest w dalszym ciągu związana zarządzeniem tymczasowym prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych, który swoim postanowieniem wstrzymał publikację list. Nie znam jednocześnie kulisów zdobywania podpisów, o jakich pisze „GW”. O poparcie mojej kandydatury zwracałem się bezpośrednio do sędziów, jak też prosiłem innych sędziów, aby takie poparcie dla mnie uzyskali. Byli też sędziowie, którzy odmówili mi poparcia, niemniej jednak zdobyłem wystarczającą ilość głosów.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...