Wybory prezydenckie w USA. Trump przyspiesza i wciąż jest w grze

Dodano:
Donald Trump w maseczce podczas wizyty w szpitalu wojskowym Źródło: PAP/EPA
Ryszard Czarnecki | Donald Trump ma szanse na wygranie jesiennych wyborów prezydenckich w USA na pewno mniejsze niż pół roku temu i na pewno większe niż pół miesiąca temu. Czterdziesty piąty w dziejach USA prezydent przestał zjeżdżać po sondażowej równi pochyłej i zaczyna dościgać starszego o trzy i pół roku Joe Bidena.

Trump jest ofensywny, ruchliwy, aktywny. Biden pozoruje aktywność, a jego siła polega na … antytrumpizmie. Trochę tak, jak siła Rafała Trzaskowskiego polegała na antypisizmie. W Polsce owo „anty” okazało się niewystarczające. Czy amerykańskie „anty” dowiezie Bidena ponownie do Białego Domu – tym razem nie w roli wiceprezydenta, jak za obu kadencji Baracka Obamy tylko w roli głównego lokatora Białego Domu? Okaże się to w nocy z pierwszego wtorku na pierwsza środę miesiąca listopada, bo wtedy w USA odbywają się wybory głowy państwa.

To, co ważne, to fakt wyraźnego awansu sondażowego kandydata Republikanów i urzędującego prezydenta odnotowany nawet przez nieznoszący Trumpa CNN. Może szczególnie istotny jest wzrost poparcia w tzw. „swing states” czyli w stanach, które nie są „safe constituencies” dla obu głównych partii czyli nie wiadomo jak zagłosują, a przechodzą zwykle z rąk Demokratów do prawicy – i odwrotnie. Tutaj Donald John Trump zbliżył się do Josepha Robinette’a Bidena Jr. na odległość tylko procenta (choć niektóre wcześniejsze sondaże dają byłemu „wice -Obamie” większa przewagę). Gdyby nie koronawirus, ta zaraza XXI wieku, Trump mógłby już dzisiaj patrzeć jeszcze wyżej z Białego Domu niż patrzy, a Melanie mogłaby kupować nowe meble i boazerię. Ale zaraza stała się faktem. Trump w fatalny sposób ją zlekceważył, co w sytuacji kontrowersyjnego, niespotykanego w Europie systemu opieki zdrowotnej w USA miało fatalne konsekwencje. Przede wszystkim jednak COVID-19 uderzył w USA w gospodarkę i miejsca pracy. To mogło być (i może być) gwoździem do trumny republikańskiego prezydenta. Tyle, że w tej chwili w tym właśnie obszarze Biały Dom odzyskuje teren: wyraźnie zwiększa się liczba miejsc pracy, gospodarka przyspiesza i nie ma mowy o „hibernacji” amerykańskiej gospodarki, jak to w jakiejś mierze działo się jeszcze kilka tygodni temu.

Zatem wybory prezydenckie w Stanach nie są jeszcze rozstrzygnięte. Na dwoje babka wróżyła. Obaj kandydaci mają w sumie 151 lat, co świadczy o jednym: Amerykanie i amerykańskie partie polityczne stawiają na doświadczenie.

Ryszard Czarnecki jest europosłem PiS, byłym wiceprzewodniczącym Parlamentu Europejskiego.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...