Andruszkiewicz: Nie odczułem, że ktoś chciałby się mnie pozbyć
Premier Mateusz Morawiecki powołał dziś Adama Andruszkiewicza na stanowisko sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Jak przekazano na oficjalnym profilu zlikwidowanego już Ministerstwa Cyfryzacji na Twitterze, będzie on tam kontynuował swoje dotychczasowe działania prowadzone w tym resorcie. Przypomnijmy, że polityk ten był wiceministrem cyfryzacji przez dwa ostatnie lata.
W rozmowie z Interią Andruszkiewicz odniósł się do niedawnych ustaleń "Super Express", w myśl których miało nie być dla niego miejsca w nowym rządzie. Tabloid pisał o sceptycznym stosunku do niego polityków PiS oraz aferze związaną z jego żoną.
– Nie odczułem, że ktoś chciałby się mnie pozbyć. Wbrew temu, co obserwowaliśmy w niektórych mediach, moja praca przebiegała bez zakłóceń – oświadczył. Komentując kwestię swojej żony, Andruszkiewicz podkreślił, że jest to już sprawa zamknięta, zachowała się bardzo honorowo, natychmiast ustępując z funkcji.– Nie chcielibyśmy, żeby to rzutowało na moją aktywność publiczną podpartą mocnym mandatem demokratycznym, czyli świetnym wynikiem wyborczym z 10. miejsca na liście. Głosowało na mnie bowiem 30 tys. wyborców – wyjaśnił.
Osobom mówiącym o końcu jego kariery wiceminister zalecił "mniej emocji". – Trzeba widzieć, że ministerstwo cyfryzacji przeszło płynnie pod auspicje KPRM. Większość kadry, również ja, trafiła pod skrzydła prezesa Rady Ministrów – podkreślił, dziękując za okazane mu zaufanie.