Szejnfeldowi puściły nerwy: Co to jest do jasnej cholery?!
Opozycyjni aktywiści wielokrotnie profanowali Pomnik Ofiar Katastrofy Smoleńskiej. Do najnowszego tego typu zdarzenia doszło w czwartek 22 lipca. Członkowie grupy Cień Mgły: Oddolne Wsparcie Strajku Kobiet weszli na pomnik, aby zaprotestować przeciwko działaniom rządu w sporze z TSUE dot. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Lewicowi aktywiści po wdrapaniu się na monument, przykryli go wielką flagą Unii Europejskiej, a obok postawili transparent z napisem „Tu jest Polska, tu jest Unia”. Było to nawiązanie do głośnych słów Elżbiety Witek.
Na miejscu szybko pojawili się policjanci, którzy zażądali od mężczyzn zejścia z pomnika. Gdy ci odmówili, funkcjonariusze zagrozili użyciem siły.
Szejnfeld oburzony
Do sieci przedostał się film, na którym widać, jak policjanci próbują aktywistom odebrać wielką flagę Unii Europejskiej. Nagraniem jest oburzony Adam Szejnfeld z PO.
"Nie! To niemożliwe. Rozumiem, że to jakaś scenka z kręconej nowej komedii, czy jakiejś parodii, bo przecież nikt zdrowy na umyśle nie mógł wydać rozkazu szarpania się z flagą Unii Europejskiej. Co to jest do jasnej cholery?!" – napisał wzburzony polityk.
Marta Michalska, która współorganizowała całą "akcję" profanowania pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej, przekazała, że policja zatrzymała dwóch aktywistów: Arkadiusza Szczurka z Lotnej Brygady Opozycji oraz Tadeusza z OWSK Cień Mgły. – Odebrana nam flaga Unii Europejskiej pojechała tym samym radiowozem co chłopaki. Na razie nie wiemy, na której są komendzie, piszemy do nich sms-y w nadziei, że może uda się nawiązać z nimi kontakt – mówiła.