Ekspert: To ogromne koszty dla PiS
W ubiegłym tygodniu grupa posłów z Prawa i Sprawiedliwości złożyła w Sejmie projekt ustawy dotyczącej przeniesienia wyborów samorządowych na 2024 rok. "Projekt dotyczy zmiany terminu wyborów samorządowych (tj. wyborów do rad gmin, rad powiatów, sejmików województw, rad dzielnic m.st. Warszawy oraz wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast) przez wydłużenie kadencji samorządowej do 30 kwietnia 2024 roku" – czytamy w uzasadnieniu propozycji.
Prof. Flis: Jest opcja korzystniejsza dla PiS
Do pomysłu partii rządzącej w rozmowie z "Rzeczpospolitą" odniósł się politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Jarosław Flis. – Polskie prawo jest w pełni nieprzygotowane do tego, żeby wybory odbywały się w odległości jednego czy czterech tygodni. Takie rzeczy da się zrobić, ale trzeba być do tego przygotowanym. Wymaga to m.in. całego szeregu rozwiązań prawnych na które najwyraźniej nikt nie ma pomysłu, ani woli, żeby się nimi zajmować – stwierdził specjalista.
Zdaniem eksperta, "Sejm powinien przyjąć ustawę o samorozwiązaniu". – Wtedy prezydent zarządzi wybory na czerwiec i kadencja Sejmu skróci się tylko minimalnie. Dzięki temu, wybory samorządowe odbędą się w terminie i nikt w przyszłości nie będzie miał pretekstu do tego, żeby manipulować terminem wyborów. Takie rozwiązanie oszczędzi także dużo kosztów PiS-owi, ponieważ zgłoszenie tego pomysłu (przesunięcia wyborów samorządowych – red.) i rozpoczęcie całej procedury legislacyjnej jest mocno niepewne. Wszyscy będą wytykać PiS-owi, że boi się wyborów samorządowych, koszty polityczne będą bardzo duże – ocenił prof. Flis.