Marszałkowski: Bez elektrowni jądrowych Polsce grozi blackout

Dodano:
Elektrownia jądrowa, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP/EPA / SASCHA STEINBACH
Jeżeli nie wybudujemy elektrowni jądrowych, będziemy mieli wyzwania związane z blackoutem – mówi DoRzeczy.pl Mariusz Marszałkowski, ekspert ds. energetyki z BiznesAlert.pl.

Damian Cygan: Pierwszą polską elektrownię atomową zbudują Amerykanie, drugą – Koreańczycy. Czym się kierowano przy wyborze akurat tych partnerów?

Mariusz Marszałkowski: W przypadku Amerykanów nie ma zaskoczenia – byli uznawani jako lider tego wyścigu atomowego już od dłuższego czasu. Personalnym orędownikiem wyboru amerykańskiej technologii jądrowej był minister Piotr Naimski, który zwracał przede wszystkim uwagę na kwestie bezpieczeństwa i bliskość naszych relacji sojuszniczych.

Cień na Amerykanów padł w momencie dymisji ministra Naimskiego. Wtedy zaczęły pojawiać się głosy, że projekt jądrowy albo zostanie opóźniony ze względu na różne tarcia i wizje współpracy w obozie władzy, albo że zostanie rozdzielony. Wydaje się, że w pewnym sensie widzimy realizację tego scenariusza. Mamy amerykański Westinghouse jako wykonawcę pierwszej części rządowego programu energetyki jądrowej, czyli budowy dwóch bądź trzech reaktorów w Choczewie, i koreański KNHP, który ma zbudować dwa bloki jądrowe w Pątnowie. Być może trzecia lokalizacja będzie polem, gdzie szansę dostanie francuski EDF.

Za wyborem Koreańczyków przemawia fakt, że łączą nas coraz większe relacje gospodarcze. Ostatnie wielomiliardowe kontrakty wojskowe są porównywalne albo nawet przekraczają wartość budowy jednej elektrowni jądrowej z dwoma blokami. Do tego Koreańczycy są najbardziej elastyczni, jeśli chodzi o transfer technologii i znani z tego, że trzymają się harmonogramu, co przy tego typu inwestycjach jest bardzo istotne.

Dlaczego?

Polski program jądrowy zakłada, że pierwszy reaktor zostanie wybudowany do 2033 r. Jeżeli doliczymy do tego okres projektowania inwestycji, to czasu robi się coraz mniej, a to przekłada się na możliwości realizowania planów energetycznych na najbliższe lata.

Jak obecność atomu w Polsce wpłynie na rachunki za prąd u zwykłego Kowalskiego?

Technologia jądrowa na pewno jest najtańsza, jeżeli chodzi o wyprodukowanie jednej megawatogodziny (MWh). Natomiast nie jest to tak prosta kalkulacja jakby się wydawało. Pamiętajmy, że koszt budowy elektrowni atomowej czy amortyzacja tej inwestycji również będzie wliczona w cenę prądu.

Zatem to nie jest tak, że powstająca elektrownia jądrowa nagle spowoduje, że będziemy mieli o 20-30 proc. niższe rachunki. Uczciwie trzeba sobie powiedzieć, że elektrownia atomowa przez pierwsze 15-20 lat funkcjonowania nie będzie miała niższych kosztów za MWh. Stanie się to dopiero wtedy, kiedy zmniejszą się m.in. koszty kredytowania.

Inwestycja jest więc długoterminowa i droga, ale niezbędna?

To, co jest istotne i musi wybrzmieć, to bezpieczeństwo. Jeżeli nie wybudujemy elektrowni jądrowych, to za 15-20 lat przy braku elektrowni konwencjonalnych, które dziś są podstawą naszego miksu energetycznego, będziemy mieli wyzwania związane z blackoutami. Nie będziemy mieli po prostu energii.

Zatem cena to jedno, a brak elektryczności to drugie. Wybudowane 40-50 lat temu bloki węglowe też mają określoną żywotność i za parę lat albo zostaną w ogóle wyłączone, bo nie będzie np. odpowiednich podzespołów, albo będą pracowały w takim trybie, który będzie powodował ich ciągłe awarie, co zresztą już widać w danych za ostatnie lata.

Pierwszy reaktor jądrowy w Polsce zacznie działać mniej więcej za 10 lat. Na które źródła energii powinniśmy postawić do tego czasu?

Na pewno powinniśmy rozbudowywać źródła odnawialne. I nie dlatego, żeby one stanowiły podstawę systemu, ale żeby odciążyć konwencjonalną energetykę, choćby w tak słoneczne dni jak dziś, kiedy dużą część zapotrzebowania na energię można pokryć z fotowoltaiki i to mimo że mamy prawie listopad.

Druga kwestia to modernizacja i utrzymanie bloków węglowych, bo obecna rzeczywistość polityczna pokazuje nam, że gaz, który miał być tym paliwem przejściowym w energetyce, staje się surowcem, który uzależnia nas od dostawców z zewnątrz – jeżeli nie od Rosji, to od Kataru albo Stanów Zjednoczonych.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...