Gen. Polko: Zełenski nie może się z tym pogodzić. Emocje wzięły górę

Dodano:
Gen. Roman Polko, były dowódca GROM Źródło: PAP / Albert Zawada
Emocje nie pozwoliły prezydentowi Zełenskiemu zaakceptować faktu, że wadliwa ukraińska rakieta spadła na terytorium Polski. Winę ponosi za to Rosja, która dokonuje terrorystycznych ataków na Ukrainę – mówi DoRzeczy.pl gen. Roman Polko, były szef GROM.

Damian Cygan: Jak pan ocenia reakcję naszych sojuszników z NATO na wybuch rakiety w Przewodowie? Czy zadziałały procedury?

Roman Polko: Uważam, że tak. Właściwie art. 4 NATO zadziałał bez jego formalnego uruchamiania. Prezydent Duda natychmiast skontaktował się z prezydentem Bidenem, co pokazuje, jaki jest poziom relacji Polski z USA. Myślę, że Sojusz jest w tej sprawie solidarny i nie ma obaw, że nasi partnerzy natowscy będą nas wspierać w każdej sytuacji, kiedy bezpieczeństwo Polski będzie zagrożone.

Czy dopuszczenie strony ukraińskiej do miejsca wybuchu to dobra decyzja? Ukraina to nasz sojusznik, ale nie członek NATO.

Dobrze, że Ukraińcy zostali dopuszczeni, aczkolwiek muszą być zachowane pewne ograniczenia. To, co jest tajne w systemie NATO czy w systemie amerykańskim, trudno żeby było udostępniane ludziom, którzy nie są członkami Sojuszu. O tym się nie mówi, ale przecież trudno żeby dane wywiadowcze były dostępne nawet dla zaprzyjaźnionych Ukraińców, z którymi ściśle współdziałamy.

Dlaczego prezydent Zełenski kwestionował na początku stanowisko Polski i USA, że wybuchł prawdopodobnie ukraiński pocisk obrony powietrznej?

Widać, że prezydent Zełenski ma z tym duży problem. Nie chodzi o jakieś jego negatywne nastawienie, ale emocje nie pozwoliły mu zaakceptować faktu, że mogło się tak zdarzyć, że wadliwa ukraińska rakieta systemu obrony powietrznej spadła na terytorium Polski. To raczej świadczy o nim dobrze niż źle, ale trzeba cały czas podkreślać, że winnymi tego, co się stało, są Rosjanie. Ukraina ma prawo się bronić.

Krytycy Zełenskiego uważają, że próbował w ten sposób wciągnąć NATO do wojny z Rosją.

Trudno mówić o jakiejś grze z jego strony. Myślę, że górę wzięły jednak emocje, które prezydent Zełenski teraz poskromił, oddając je faktom. Z propagandą i kłamstwami Kremla najlepiej jest walczyć prawdą, nawet kiedy bywa ona dla nas bolesna.

Rosja przeprowadziła mnóstwo prowokacji i działań, do których się nie przyznaje – użycie nowiczoka, zniszczenie składów amunicji w Czechach, oskarżanie Ukrainy o zestrzelenie samolotu MH17 malezyjskich linii lotniczych. Stąd bierze się duży dystans prezydenta Zełenskiego do tego, co stało się w Przewodowie i czy to nie jest kolejny element prowokacji ze strony Rosji.

Prezydent Ukrainy właściwie w każdym przemówieniu dziękuje Polsce i trudno mu jest pogodzić się z faktem, że – nie z jego winy, ale on to bierze do siebie – wadliwa rakieta spadła na terytorium Polski. Powtarzam, tu jednoznacznie winni są Rosjanie, którzy celowo dokonują terrorystycznych ataków na Ukrainę i niektóre pociski specjalnie kierują w rejon granicy Ukrainy z Polską.

Nie można wykluczyć, że takie zdarzenie jak w Przewodowie nie powtórzy się w przyszłości. Czy polskie niebo na odcinku granicy z Ukrainą można lepiej zabezpieczyć?

Po pierwsze, systemy rozpoznawcze zadziałały. Gdyby nie zadziałały, nie znalibyśmy nawet trajektorii lotu tej rakiety.

Po drugie, zabezpieczenie to nie jest kwestia posiadania większej ilości baterii, bo one chronią zazwyczaj obiekty ważne z punktu widzenia wojskowego i nie każda część ziemi czy pola będzie w ich zasięgu. Natomiast dopóki nie zrealizujemy naszych programów obrony powietrznej Wisła, Narew czy Pilica, pewne systemy natowskie powinny być przerzucone na flankę wschodnią.

Sądzę, że warto również przedyskutować z Ukraińcami i w ramach NATO stworzenie takiego parasola ochronnego w pasie przygranicznym. W tej chwili polska czy natowska rakieta nie ma prawa wlecieć w przestrzeń powietrzną Ukrainy – Ukraina musi zwalczać rosyjskie rakiety na własnym terytorium.

Dlatego moim zdaniem powinien zostać wyznaczony pas, gdzie te rakiety mogłyby zwalczać środki powietrzne przeciwnika czy nawet samoloty rosyjskie, które pojawiłyby się w tym pasie i które zagrażałyby bezpieczeństwu obywateli mieszkających na wschodniej granicy Polski.

Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...