Rosyjskie drony zaatakowały centralne dzielnice Kijowa
Rosja zaatakowała dronami dzielnice Kijowa. Zgodnie z relacjami medialnymi, słychać było dziesiątki wystrzałów z dział przeciwlotniczych i serie karabinów maszynowych, a na niebie widoczne były rakiety lecące w kierunku wrogich celów. Bezzałogowce nadleciały m.in. z kierunku północno-zachodniego.
W mediach społecznościowych pojawiły się już nagrania z ukraińskiej stolicy.
Ukraińska obrona powietrzna
Kijowska Miejska Administracja Wojskowa potwierdziła, że nad miastem działa obrona powietrzna. Mer Kijowa Witalij Kliczko poinformował, że po zestrzeleniu rosyjskiego drona w dzielnicy Sołomyjskiej wybuchł pożar. Póki co, nie ma informacji o ofiarach.
"Rosyjski dron przeleciał tuż nad moim domem, stacją metra, gdzie schronili się ludzie, w końcu został zestrzelony nad centrum handlowym" – napisała na portalu Twitter deputowana Ukrainy Łesia Wasylenko.
Atak dronów na Kreml
Przypomnijmy, że 3 maja nieznane drony zaatakowały Kreml. Administracja prezydenta Rosji od razu wskazała Ukrainę jako sprawcę ataku i oświadczyła, że Kijów rzekomo usiłował w ten sposób zabić Władimira Putina. Jednocześnie Moskwa nie przedstawiła żadnego dowodu na takie twierdzenia.
Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział z kolei, że Ukraina nie brała udziału w tym ataku. – Nie atakujemy Putina ani Moskwy – oznajmił na konferencji prasowej.
Po wydarzeniach z 3 maja w Rosji wybuchła kolejna seria gróźb pod adresem Ukrainy, wzywających do ataków na ośrodki decyzyjne, w tym z użyciem taktycznej broni jądrowej. Były prezydent i były premier Federacji Rosyjskiej Dmitrij Miedwiediew wezwał do zabicia Wołodymyra Zełenskiego.
Także według rosyjskich propagandystów, właściwą odpowiedzią na domniemany atak ukraiński na Kreml jest zabicie przywódcy Ukrainy.