Liczba ślubowanych abstynencji stale się zwiększa. "Ludzie zdają sobie z tego sprawę"

Dodano:
Alkohol, zdjęcie ilustracyjne Źródło: PAP / Leszek Szymański
Ludzie zdają sobie sprawę, że picie alkoholu bardzo komplikuje ich życie – mówił o. Jan Gruszka z zakopiańskiego duszpasterstwa "Na Górce", gdzie od 50 lat górale i osoby z całej Polski składają ślubowania abstynenckie.

O. Jan Gruszka pracuje w Zakopanem, gdzie oo. jezuici prowadzą od wielu lat duszpasterstwo trzeźwości. To tam właśnie górale, ale jak się okazuje, nie tylko oni, przychodzą, by złożyć przyrzeczenie abstynencji. I nie dotyczy to tylko alkoholu. Ojcowie zmienili nawet formułę ślubowania.

– Widzimy człowieka z różnymi uzależnieniami, z którymi chce podjąć walkę. Nikogo nie osądzamy, każdemu dajemy szansę. Zdajemy sobie sprawę, że świat się rozwija, zmienia się, pojawiają się wciąż nowe zagrożenia dla naszej duchowości. Ważne po prostu, by zdać sobie sprawę z tego, iż nie jesteśmy w stanie z nimi sami walczyć. Często myślimy, że damy radę, że jakoś to będzie. A potem dochodzi do tragedii, w których cierpi nie tylko konkretny człowiek, ale jego rodzina, środowisko pracy – powiedział w rozmowie z Katolicką Agencją Informacyjną o. Gruszka. Jezuita dodał, że nigdy nie należy traktować ślubowania jako ośrodka terapii uzależnień.

"Ta liczba stale rośnie"

Jezuici odwołują się też w swojej posłudze pod Tatrami do papieża Franciszka, który jest ich współbratem. – Kiedy widzimy w każdym środowisku człowieka w biedzie, która ma różne twarze, nie oceniajmy od razu, nie przypinajmy łatki. Wykażmy się naturalną życzliwością i ludzką solidarnością, do czego zachęca papież Franciszek – podkreślił o. Jan Gruszka.

Z roku na rok ślubowań jest więcej. Można ich dokonać, oprócz języka polskiego, w kilku innych, np. angielskim, francuskim czy ukraińskim. Nawet pandemia nie przeszkodziła jezuitom prowadzić duszpasterstwa trzeźwości. – Zauważyliśmy wzrost liczby ślubowań. W 2021 r. było ich niespełna 6 tys. Ta liczba stale rośnie. Osobiście obserwuję też to, że ludzie zaczynają myśleć o sobie w kontekście społecznym, to znaczy, że pewnych rzeczy nie wypada, one nie są dobrze przyjmowane. Nadużywanie alkoholu po prostu przestaje być modne. Nie ma już sytuacji, że na budowie jak nie było piwa albo tzw. wiechy, to robota nie szła. Nie mówiąc o tym, że picie w miejscach publicznych po prostu się nie opłaca, wszędzie są kamery, mogące zarejestrować niewłaściwe zachowanie, którego potem będziemy się wstydzić. Osoby, które do nas przychodzą mówią i o tym – przyznał jezuita.

Źródło: KAI
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...