"The Washington Post" pisze o sytuacji w Polsce. "Złowieszcze znaki"

Dodano:
Ministrowie rządu Donalda Tuska w Sejmie Źródło: Piotr Tracz / Kancelaria Sejmu
"Jest zbyt wcześnie, by przewidywać, czy obecny impas doprowadzi do anarchii albo przemocy. Znaki są jednak złowieszcze" – pisze "Washington Post".

Pierwszy miesiąc rządów Donalda Tuska minął pod znakiem rewolucji i przejmowania kolejnych instytucji z rąk poprzedników – nowa władza przejęła TVP oraz stara się przejąć prokuraturę krajową, następują też gwałtowne zmiany w innych instytucjach i resortach. Co więcej do więzienia trafili dwaj posłowie PiS – Mariusz Kamiński i Maciej Wąsik. Eksperci wskazują jednak, że zarówno zmiany w TVP jak i prokuraturze krajowej przebiegają z naruszeniem prawa, również kwestia polityków, ułaskawionych przez prezydenta w 2015 roku, budzi kontrowersje.

"Złowieszcze znaki"

"Washington Post" opisuje spór między Jarosławem Kaczyńskim a Donaldem Tuskiem. Zdaniem publicysty gazety Lee Hockstadera ten konflikt podda "największy i najbardziej wpływowy kraj wschodniej Europy gorzkiej rywalizacji w dającej się przewidzieć przyszłości".

Dziennikarz stwierdza, że nie jest pewne, że Polsce "uda się odzyskać" sprawną demokrację, niezależne sądownictwo i silne instytucje. Publicysta zwraca uwagę, że mimo iż Donald Tusk sformował rząd, to w wielu instytucjach pozostali nominaci Prawa i Sprawiedliwości. Dodaje również, że Andrzej Duda będzie sprawował urząd prezydenta przez kolejne półtora roku.

"Jest zbyt wcześnie, by przewidywać, czy Polska się rozsypie, to znaczy czy obecny impas doprowadzi do anarchii albo przemocy. Znaki są jednak złowieszcze" – podkreśla Hockstader na łamach "Washington Post".

Dziennik wskazuje, że jedynym tematem, do którego w Polsce panuje zgoda jest fakt, że zagrożeniem dla kraju pozostaje rosyjski imperializm. "Nic nie może cieszyć Władimira Putina bardziej niż oglądanie postępującej destabilizacji Polski, strategicznie ważnego członka zachodniego sojuszu, którego granice z Rosją i Białorusią należą do najbardziej zapalnych punktów w Europie"

Zachodnia prasa o Tusku

To nie pierwszy raz, gdy zagraniczna prasa rozpisuje się o działaniach Tuska. Pod koniec grudnia "The American Spectator" informował, że "nowy lewicowy rząd próbuje wprowadzić »demokrację« siłą".

Michael O’Shea w swoim tekście posługuje się porównaniem do stanu wojennego z 1981 roku. "Zaledwie tydzień po rozpoczęciu swych drugich rządów jako premier, Tusk rzeczywiście przywołał wspomnienia z tamtej epoki. 20 grudnia Polacy byli świadkami zamachu stanu w biały dzień w TVP" – pisze publicysta. Tytuł jego artykułu brzmi niezwykle wymownie: "Liberalna Demokracja wprowadziła w Polsce stan wojenny.

Zadowolenia z powrotu Tuska do władzy nie kryją natomiast niemieckie media. Dla przykładu "Die Zeit" określa polskiego premiera jako nadzieję liberalnych europejskich elit. Jego powrót to dla nich "ulga", a Polska pod jego rządami ma zawrócić z drogi "orbanokracji" i stać się dla Brukseli "kotwicą" w obliczu zwycięstwa Geerta Wildersa w Holandii.

Źródło: Washington Post
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...