Kołodziejczak: Tusk nie zrobi nic wbrew rolnikom

Dodano:
Premier Donald Tusk i sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi Michał Kołodziejczak Źródło: PAP / Paweł Supernak
Wiceminister rolnictwa Michał Kołodziejczak został zapytany, czy jeśli premier podejmie decyzje uderzające w wieś, to odejdzie z rządu.

– Jeśli Tusk zrobi coś wbrew rolnikom, to odejdę z rządu? – pytał rano w Radiu Zet Bogdan Rymanowski. – Tusk nie zrobi nic wbrew rolnikom. Byłem na posiedzeniu rządu, gdy premier Tusk powiedział jasno, że stanowisko Polski będzie stanowcze i nie będziemy robić żadnych ustępstw – odpowiedział wiceminister Michał Kołodziejczak.

Polityk zapewnił, że będzie lobbował za rozszerzeniem listy produktów z Ukrainy, które nie mogłyby wjeżdżać na polski rynek. – Będę postulował za tym, by lista produktów, które nie będą wjeżdżały do kraju, była rozszerzona, np. koncentrat jabłkowy, owoce miękkie, jabłka, jaja, drób, cukier, warzywa, owoce – wyliczał.

Kołodziejczak podkreśla, że mało kto zdaje sobie sprawę z tego, iż tak naprawdę chodzi tu o potencjalne możliwości firm. – Firmy, które handlują produktami często używają argumentu, że jeśli Polacy nie sprzedadzą towarów poniżej kosztów, to sprowadzą sobie z Ukrainy. Dlatego trzeba potencjalny przywóz bardzo mocno ograniczyć – tłumaczy lider Agrounii i poseł KO. Jak zaznacza, jest ciągle po tej samej stronie – normalnego rolnictwa i produkcji żywności w Polsce.

Kołodziejczak chce tworzyć "synergię"

Dopytywany przez prowadzącego o to, czy nie obawia się, że zostanie "wywieziony" z resortu rolnictwa przez niezadowolonych rolników, Michał Kołodziejczak odpowiada, że nie i dodaje: – Głównym zadaniem dla mnie jest stworzenie synergii między rolnikami i resortem i przenieść rozmowy z drogi, jako wspólną siłę.

– W resorcie nie działa przepływ informacji między tym, co dzieje się na granicy i co trafia na biurka ministrów. Moim zadaniem jest stworzenie odpowiedniej komórki, która będzie codziennie raportowała, ile produktów przyjechało z Ukrainy – wyjaśnił.

Wiceminister podkreśla, że jednym z najpoważniejszych zagrożeń dla polskiej wsi jest unijny Zielony Ład. – To się równa czarny sen dla Polski. To coś, co nie powinno wchodzić w życie w Polsce. Na pewno nie w takim układzie, jak dziś mówimy. Rolnicy mają 100 proc. racji – uważa wiceszef resortu rolnictwa i rozwoju wsi.

Źródło: Radio Zet
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...