Wiceszef MSZ: Apel Zełenskiego jest gestem rozpaczy

Dodano:
Andrzej Szejna, wiceminister spraw zagranicznych, Lewica Źródło: PAP / Leszek Szymański
Wiceszef MSZ Andrzej Szejna uważa, że apel prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do przedstawicieli władz Polski to "gest rozpaczy".

Prezydent Ukrainy zaapelował w środę do premiera Donalda Tuska o spotkanie rządów dwóch państw na wspólnej granicy, do którego miałoby dojść jeszcze przed drugą rocznicą inwazji Rosji na Ukrainę, która przypada w najbliższą sobotę. Wołodymyr Zełenski poprosił też prezydenta Andrzeja Dudę o wsparcie tego dialogu.

"Poleciłem naszemu rządowi, by w najbliższym czasie, do 24 lutego, przybył na granicę między naszymi państwami. I proszę ciebie, Donaldzie, panie premierze, by pan też przyjechał na granicę. Andrzeju, panie prezydencie, proszę cię, byś poparł ten dialog" – napisał po polsku i ukraińsku Zełenski, zwracając się do Tuska i Dudy w mediach społecznościowych.

Zełenski apeluje do Tuska: Spotkajmy się na granicy. Szejna: Gest rozpaczy

– W mojej ocenie ten apel prezydenta Zełenskiego jest oczywiście z jednej strony też gestem rozpaczy, bo Ukraina z produkcji rolniczej żyje, funkcjonuje, też finansuje swoją obronę, do której Polska się dokłada i dla której stara się zbudować jak najszersze koalicje – powiedział w Polsat News Andrzej Szejna, wiceminister spraw zagranicznych.

Podkreślił, że jeśli chodzi o spotkanie z Zełenskim, decyzja należy do premiera. – Ja uważam, że tego typu spotkania muszą być technicznie mocno wypracowane. Jeżeli udałoby się coś wypracować przed spotkaniem, to oczywiście może do takiego spotkania dojść – stwierdził Szejna.

Wiceszef MSZ podkreślił również, że "przyjaźń i poświęcenie tego rządu dla Ukrainy nie potrzebuje potwierdzeń".

Serhij Nikiforow, rzecznik Zełenskiego, poinformował wcześniej, że dyplomaci ukraińscy i polscy pracują nad formatem spotkania na granicy, które będzie poświęcone kwestii blokowania punktów kontrolnych przez protestujacych rolników.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...