"Nie ma cię, choć ci się wydaje, że jesteś". Kurska odpowiada na żądania likwidatora TVP

Dodano:
Prezes TVP Jacek Kurski (P) z żoną Joanną Kurską Źródło: PAP / Wojciech Olkuśnik
Joanna Kurska opowiedziała na żądania likwidatora TVP. Nie ma zamiaru przepraszać. Padły mocne słowa.

Na łamach "Newsweeka" ukazał się artykuł, w którym producent telewizyjny Ryszard Krajewski przyznaje się do wręczenia łapówki osobom pracującym w TVP za poprzednich rządów. Chodzi o kwotę pół miliona złotych. Przedsiębiorca nie wie do końca, do kogo miały rzekomo trafić pieniądze, ale nie przeszkadza mu to w rzucaniu nazwiskami. Wśród kilku osób, wymienia również Joannę Kurską.

Kurska odpowiada na artykuł "Newsweeka". To sprawka nowych władz Telewizji Polskiej?

Joanna Kurska szybko zareagowała na doniesienia zawarte w artykule "Newsweeka". Opublikowała oświadczenie w swoich mediach społecznościowych i zapiwiedziała, że podejmie w tej sprawie odpowiednie kroki prawne.

"W artykule "Newsfejka" "Łapówka w TVPiS?" niejaki Krajewski opowiada, że podejrzewa, iż część tytułowej łapówki trafiła do mnie. Oświadczam, że nigdy nie wzięłam od nikogo żadnej łapówki. Nie znam Krajewskiego, nie wiem, jak wygląda (przekonam się dopiero w sądzie), ale wiem, że to nie Krajewski zawiadomił prokuraturę teraz, tylko mój mąż zrobił to wobec Krajewskiego już 3 lata temu" – podkreśla żona byłego prezesa TVP.

Joanna Kurska zasugerowała też, że za materiałem "Newsweeka" mogą stać obecne władze Telewizji Polskiej.

"Teraz uzurpatorzy z TVP, którzy za wszelką cenę próbują zdyskredytować poprzednie kierownictwo, najwyraźniej targują się z szantażystą, że jeśli chce produkować dla TVP, to musi fałszywie zeznawać w prokuraturze przeciw nim" – stwierdziła.

Likwidator TVP żąda przeprosin i dużej kwoty. Joanna Kurska: Uzurpator, nie ma cię

Joanna Kurska została wezwana przez TVP do usunięcia wpisu, który, zdaniem nowych władz stacji "narusza dobre imię Spółki i jej członków". Zażądano od niej przeprosin i wpłacenia 100 tys. zł na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. "Nie ma i nie będzie z naszej strony przyzwolenia do szkalowania dobrego imienia Spółki, przez osoby, którym ta zmiana w widoczny sposób nie odpowiada" — czytamy w oświadczeniu.

Żona byłego prezesa TVP szybko odpowiedziała.

"Skontaktowałam się z prezesem TVP Michałem Adamczykiem, który zapewnił mnie, że nie jest urażony żadnym stwierdzeniem z mojego wpisu" – stwierdziła. Wyjaśniła jednocześnie, że jej wpis został opublikowany na InstaStory, więc sam zniknął po 24 godz.

Zwróciła się też bezpośrednio do likwidatora TVP Daniela Gorgosza.

"Likwidatorze Gorgosz zrozum, że w polskim porządku prawnym jesteś uzurpatorem i nie uznaje cię za władzę TVP nie tylko KRS, ale nawet sąd powszechny w sprawie z powództwa tego, który cię tu nasłał, bo zgodnie z art. 174 &1. ust. 2 "w składzie organów jednostki organizacyjnej będącej stroną zachodzą braki uniemożliwiające jej działanie", czyli nie ma cię, choć ci się wydaje, że jesteś" – napisała.

Źródło: DoRzeczy.pl / Instagram
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...