Przydacz: Relacje Dudy z Trumpem to atut dla bezpieczeństwa Polski

Dodano:
Marcin Przydacz, szef BPM Źródło: PAP / Paweł Supernak
Każde spotkanie polskiego prezydenta z prezydentem Stanów Zjednoczonych ma ogromne znaczenie. Jeśli to nie Polska przedstawi swoją perspektywę Donaldowi Trumpowi, to zrobi to ktoś inny – mówi poseł PiS Marcin Przydacz w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Jak pan ocenia wizytę prezydenta Andrzeja Dudy i jego spotkanie z Donaldem Trumpem? Lewicowo-liberalne media od razu założyły, że nie przyniosło to żadnych efektów, a prezydent Duda rozmawiał z Trumpem zbyt krótko. Tymczasem dowiadujemy się, że odbyło się nawet drugie spotkanie. Jak pan na to patrzy?

Marcin Przydacz: Żyjemy w dynamicznych, a jednocześnie niepewnych czasach, w których ważą się losy bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej. Wchodzimy w nową rzeczywistość polityczno-międzynarodową, dlatego każdy kontakt polskiego prezydenta z prezydentem Stanów Zjednoczonych ma ogromne znaczenie. Musimy mieć świadomość, że jeśli to nie Polska przedstawi Donaldowi Trumpowi swoją perspektywę, zrobi to ktoś inny. Każde spotkanie, nawet krótkie, ma swoją wartość. Ci, którzy dziś skupiają się wyłącznie na długości rozmowy, zapewne po prostu zazdroszczą, że to Andrzej Duda ma dobre relacje z Trumpem. Jednocześnie, jako osoby politycznie zaangażowane, koncentrują się bardziej na krytykowaniu, niż na konstruktywnych propozycjach. Przypomnę, że w ubiegłym roku, gdy prezydent Duda spotkał się z Donaldem Trumpem na dwie i pół godziny w Nowym Jorku, niektórzy krytykowali złote zdobienia w hotelu, w którym się to odbywało. Jak widać, jeśli ktoś chce się przyczepić, zawsze znajdzie pretekst.

Czy nie jest tak, że jeśli Donald Trump miał inne zobowiązania, to mógł po prostu odwołać spotkanie? Tymczasem do niego doszło. Gdyby do rozmowy nie doszło, byłaby to porażka.

Spotkanie było planowane na dłuższy czas, ale każdy, kto pracował w dyplomacji wie, że różne nieprzewidziane sytuacje mogą się zdarzyć – ktoś może się spóźnić, mieć trudności z dojazdem itp. To są kwestie drugorzędne. Najważniejsze jest to, że rozmowa się odbyła i jakie miała efekty. Donald Trump podkreślił, że nawet jeśli zdecyduje się na redukcję amerykańskiej obecności wojskowej w Europie, to Polska nie zostanie tym dotknięta. Te 10 tysięcy żołnierzy, których stacjonowanie w Polsce wynegocjował prezydent Duda i rząd Prawa i Sprawiedliwości pozostanie u nas, by stabilizować bezpieczeństwo kraju.

Kolejną istotną kwestią jest zapowiedź Trumpa dotycząca jego wizyty w Polsce. Wiemy także, że rozmowy dotyczyły przyszłości Ukrainy, relacji z Rosją oraz szeroko pojętego bezpieczeństwa Europy. Wszystkie inne zarzuty to próba politycznego wykorzystania tej sytuacji. Jesteśmy w momencie, w którym należy skupić się na kwestiach bezpieczeństwa, a nie na politycznych rozgrywkach, do czego niestety skłania się Donald Tusk. Jak wiadomo, nie jest on mile widziany w Waszyngtonie, nie ma tam kontaktów, a wręcz obrażał prezydenta Trumpa. Trudno więc oczekiwać, że poprzez jego kanały Polska będzie w stanie cokolwiek osiągnąć w relacjach ze Stanami Zjednoczonymi.

Jeśli Donald Trump przyjedzie do Polski, to spotka się z Donaldem Tuskiem?

To zależy od terminu wizyty. Uważam, że dobrą okazją byłby tegoroczny Szczyt Trójmorza, który będzie dziesiątą rocznicą tej inicjatywy. To projekt powołany do życia przez Andrzeja Dudę, a jednocześnie wspierany politycznie i finansowo przez Stany Zjednoczone oraz samego Donalda Trumpa. Jeśli Trump przyjedzie do Polski, to gospodarzem jego wizyty będzie przede wszystkim prezydent Duda, bo to z nim utrzymuje dobre relacje. Nie sądzę, by administracja amerykańska zabiegała o spotkanie z Donaldem Tuskiem. Wręcz przeciwnie – mając świadomość jego działań wobec praworządności i sposobu realizacji polityki zgodnej z interesami Niemiec, trudno przypuszczać, by takie spotkanie było priorytetem dla strony amerykańskiej.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...