Jest apel ws. uwolnienia Anny W. Podpisał się pod nim prezes PiS
W styczniu Anna W., dyrektorka biura premiera, w czasie, gdy funkcję tę pełnił Mateusz Morawiecki, jej mąż oraz Paweł K., właściciel agencji PR zostali zatrzymani przez Centralne Biuro Antykorupcyjne. Niedawno na wolność wyszedł mąż urzędniczki, Marek W.
Anna W. usłyszała zarzut udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Prokuratura zarzuca jej przyjęcie 3,5 mln zł w zamian za wpłynięcie na wynik zamówienia publicznego – dostawy agregatów prądotwórczych. Chodzi o tzw. aferę RARS. Zarzuty w tej sprawie usłyszeli wcześniej szef RARS Michał K. – szef firmy Red is bad Paweł Sz.
– Nas wyprowadzono z domu po kilku godzinach przeszukań i konfiskaty dokumentów i nośników. Były dwie ekipy – jedna ekipa się zajęła małżonką, druga mną. Dziećmi się nikt nie zajął. Pertraktowaliśmy, co w tej sytuacji z dziećmi – było na początku powiedziane Izba Dziecka, czy jakiś tam opieka zastępcza. No niestety, takie były pierwsze pomysły – żeby zabrać – opowiadał w Telewizji Republika uwolniony mąż urzędniczki. – Byłem zdumiony, czemu ja jestem winien, jako małżonek. Teraz to już zrozumiałem, że to było uderzenie w rodzinę. To jest element walki politycznej – mówił.
"Do Sądu w Katowicach zostało złożone zażalenie na postanowienie o aresztowaniu pani Anny, urzędniczki z KPRM" – przekazał Mateusz Morawiecki. Polityk PiS opublikowała apel dot. uwolnienia kobiety. Wskazał, że jako pierwsze pod apelem podpisał się Jarosław Kaczyński.
"Wykorzystywanie prokuratury do polityki"
"Mając na uwadze okoliczności tej sprawy można jednoznacznie stwierdzić, że mamy do czynienia z zakazaną praktyką stosowania aresztu wydobywczego. Dalsze stosowanie aresztu wobec pani Anny odbije się także na zdrowiu jej syna, o którego zaawansowanej chorobie wie zarówno CBA, jak i prokuratura. Zgodnie z jednoznacznymi opiniami lekarzy dla prawidłowego przebiegu jego terapii niezbędne jest ciągłe wsparcie dziecka przez obydwoje rodziców. Brak zachowania codziennej rutyny, przestrzegania stałego harmonogramu dnia i przewidywalności powoduje lęk, który odbiera poczucie bezpieczeństwa" – czytamy w stanowisku.
Wskazano, że dwa dni po wniosku o 3-miesięczny areszt dla pani Anny "decyzją prokuratora na wolność wyszedł Paweł Sz., w sprawie którego prokurator jeszcze tydzień wcześniej wnioskował o wydłużenie okresu pozbawienia wolności o 60 dni. Zwolnienie głównego podejrzanego oznacza, że dalsze stosowanie aresztów jest w tej sprawie bezzasadne".
"Podwójne standardy i wykorzystywanie prokuratury na polityczne potrzeby stały się znakiem rozpoznawczym rządu Donalda Tuska. Nie pozwólmy, aby chęć wymuszenia przez prokuraturę zeznań na urzędnikach państwowych przyczyniła się do cierpienia niewinnych osób i ich dzieci" – podkreślono.