Zwrócili uwagę na profil na X prokuratora, który chce postawić zarzuty Mateckiemu
W środę sejmowa komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych przychyliła się do wniosku prokuratury o uchylenie immunitetu posła Prawa i Sprawiedliwości Dariusza Mateckiego. Zgodziła się także na zatrzymanie i tymczasowego aresztowanie polityka PiS. Ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie Sejm.
Suwerenna Polska: Oceńcie sami, czy to przykład niezależnego prokuratora
Tymczasem na profilu Suwerennej Polski – obecnie jest to już część PiS-u – opublikowano post, w którym poddano pod wątpliwość niezależność prokuratora, który chce postawić zarzuty posłowi Mateckiemu.
Do krótkiego wpisu załączono grafikę i przypomniano posty udostępniane przez pana prokuratora na Twitterze (teraz X). Posty dotyczą m.in. kampanii prezydenckiej Rafała Trzaskowskiego w 2020 roku, czy marszu 4 czerwca 2023 roku w okresie kampanii parlamentarnej.
"Oceńcie sami, czy to przykład niezależnego prokuratora" – czytamy na profilu Suwerennej Polski.
Skąd wniosek o uchylenie immunitetu Mateckiemu?
Minister sprawiedliwości Adam Bodnar przekazał, że Matecki ma usłyszeć zarzuty dotyczące m.in. "podjęcia działań w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej polegających na konsultowaniu z urzędnikami Ministerstwa Sprawiedliwości warunków ofert stowarzyszeń Fidei Defensor oraz Przyjaciół Zdrowia przed formalnym złożeniem tych ofert w konkursie na dotacje z Funduszu Sprawiedliwości", a także "podjęcia działań w celu osiągnięcia korzyści majątkowej i osobistej, zmierzających do wskazania wbrew zasadom ogłoszonego konkursu określonych organizacji jako tych, które mają otrzymać dotację celową".
Według resortu sprawiedliwości zarzuty dotyczą również "podjęcia czynności mających na celu udaremnienie oraz utrudnienie stwierdzenia przestępnego pochodzenia środków płatniczych w kwocie nie mniejszej niż 447 500 złotych" oraz "zawarcia z Centrum Informacyjnym Lasów Państwowych oraz Regionalną Dyrekcją Lasów Państwowych dwóch pozornych umów o pracę oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach potwierdzających wykonanie pracy, która w rzeczywistości nie była wykonana".
Minister Bodnar wskazał, że "zarzuty oparte są na obszernym materiale dowodowym". "Liczę na sprawne rozpatrzenie wniosku przez Sejm" – napisał. Sprawę szeroko opisują też media.