Smoliński: Prokuratura łamie prawo, mamy wolność słowa
DoRzeczy.pl: W trakcie meczu Legii Warszawa z Lechią Gdańsk na trybunach pojawił się transparent dotyczący Rafała Trzaskowskiego. Prokuratura poinformowała, że wszczęła dochodzenie w sprawie pomówień. Jak pan to ocenia?
Kazimierz Smoliński: Moim zdaniem to jest łamanie prawa, bo w Polsce mamy wolność słowa. Ona obowiązuje wszędzie – nie tylko w mediach, ale również na stadionach. Nie ulega wątpliwości, że kibice mają prawo, nawet w ostrych słowach, krytykować polityków. Są obywatelami, tak jak każdy inny i nie mają mniejszych praw. Nie zauważyłem, żeby w tych transparentach była mowa nienawiści. To raczej ostra krytyka kandydata na prezydenta i obecnego polityka, czyli prezydenta Warszawy. Uważam, że to działania stricte polityczne i mam nadzieję, że obrócą się przeciwko ekipie 13 grudnia. Tusk już kiedyś przegrał z kibicami, mam nadzieję, że teraz będzie podobnie.
Szczególne zastrzeżenia prokuratury budzi jeden transparent: „Jagielska=Mengele”. Czy to nie jest zbyt mocne? Jest też drugi: „Rafałek kazał zdejmować krzyże, teraz udaje katolika. Czy znacie bardziej fałszywego polityka?”. Zdaniem prokuratury to naruszenie dóbr osobistych i wypowiedź polityczna.
To, że Rafał Trzaskowski kazał zdejmować krzyże – to jest prawda. Takie zarządzenie przecież wydał. Potem się tłumaczył, że chodziło tylko o miejsca dostępne dla klientów i tak dalej, ale nie ma to większego znaczenia bo fakt pozostaje faktem. A to, że teraz udaje katolika czy osobę wierzącą – też się z tym zgadzam. Uważam, że jeśli za to mają ścigać, to mamy do czynienia z nadużyciem prawa. Mam nadzieję, że prokuratorzy nie podejmą takich działań i wstrzymają postępowania. Co do pani doktor, rzeczywiście to porównanie jest bardzo ostre.
Czy to powinno podlegać ściganiu?
Moim zdaniem nie. Przypadek tego dziewięciomiesięcznego dziecka był absolutnie skandaliczny. Oczywiście, można się zastanawiać, czy nie przekroczono granic krytyki – zwłaszcza że tu nie chodzi o polityka.
Panie pośle, w takim razie należałoby również ścigać osoby, które nazywają katolików talibami, prawda?
Jeśli ścigamy za nazwanie kogoś Mengelem – czyli mordercą – to dla mnie zabicie dziewięciomiesięcznego dziecka również jest morderstwem. Więc w drugą stronę – jak najbardziej. „Talib” w Polsce kojarzy się jednoznacznie negatywnie. To określenie osoby wierzącej w sposób skrajny, kojarzące się z przemocą, a nawet z morderstwami, bo talibowie się ich dopuszczali. Więc tak, za takie określenia również powinno się ścigać. Nie mam co do tego wątpliwości. Ma być równość, prawda? Jeśli wszystkich traktujemy równo, to także za takie słowa prokuratura powinna ścigać.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.