Kuźmiuk: Oskarżanie nas o fałszowanie wyniku wyborów to absurd

Dodano:
Poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk na mównicy sejmowej w Warszawie Źródło: PAP / Paweł Supernak
Oskarżanie nas o fałszowanie wyników wyborów, zwłaszcza w odniesieniu do komisji zagranicznych, to absurd. Od półtora roku nie mamy wpływu na obsadę konsulów itd. Tam wszystkiego pilnowali ludzie wyznaczeni przez obecny rząd - mówi poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk w rozmowie z portalem DoRzeczy.pl.

DoRzeczy.pl: Jak pan ocenia podważanie legalności i uczciwości głosowania?

Zbigniew Kuźmiuk: To są rzeczy szokujące. Przypomnę, że w kampanii wyborczej to właśnie nasze środowisko było podejrzewane o to, że jeśli nasz kandydat, czy kandydat przez nas wspierany, wygra te wybory, to będziemy kwestionować wyniki i robić wszystko, żeby zostały uznane za nieważne. Tymczasem ta „racjonalna” Platforma, która przecież nie ulega wątpliwości, że przegrała te wybory z kretesem, robi właśnie to, o co nas podejrzewała, a nawet oskarżała, nie mając ku temu absolutnie żadnych podstaw.

To jaki mają w tym cel?

Moim zdaniem to jest przemyślana strategia, na którą zgodę wyraził Donald Tusk, a realizują ją ludzie Giertycha. To kolejna próba osłabienia pozycji wybranego prezydenta. Najpierw w kampanii wyborczej wylano na niego kubły pomyj, a teraz – jak sam Onet przyznaje – nie zamierzano wcale kontynuować tych oskarżeń. Po prostu: wylać kubły pomyj i już. Teraz mamy natomiast kolejną falę – rozpisywanie się, jak to nieuczciwie wygrał wybory, jak to wybory w Polsce zostały sfałszowane itd. To kolejna próba osłabienia jego pozycji, zarówno w kraju, jak i za granicą, bo tego typu informacje rozchodzą się przecież także poza Polską. Niestety, to świadoma strategia, która w konsekwencji będzie osłabiać pozycję naszego kraju. Oczywiście dr Nawrocki poradzi sobie z tym wszystkim. To człowiek, można powiedzieć, stalowy ale nie ma wątpliwości, że Platforma podjęła realizację takiej właśnie strategii.

Czyli Donald Tusk z jednej strony gra tego „dobrego policjanta”, który mówi, że nie wolno podważać wyników wyborów, a z drugiej strony część Platformy będzie te wyniki podważać, żeby wywołać chaos i wątpliwości w państwie?

Tak, to nie ulega wątpliwości. Częścią tej strategii są również działania w Państwowej Komisji Wyborczej. Mamy tu inicjatywę Ryszarda Kalisza, żeby odbyło się jakieś nadzwyczajne posiedzenie PKW, które miałoby coś analizować, choć PKW nie ma tu nic do powiedzenia. W ostatnim tygodniu pojawiły się naprawdę poważne analizy dotyczące rzeczywistych wyników wyborów i nie ma tam żadnych odstępstw.

To znaczy?

Mówiąc inaczej: suma głosów oddanych na Karola Nawrockiego i kandydatów konserwatywnych w drugiej turze mniej więcej pokrywa się z wynikami pierwszej tury na tych samych kandydatów. Są pojedyncze odstępstwa, wynikające najprawdopodobniej z błędów ludzkich. Co więcej – oskarżanie nas o fałszowanie wyników wyborów, zwłaszcza w odniesieniu do komisji zagranicznych, to absurd. My od półtora roku nie mamy wpływu na obsadę konsulów itd. Tam wszystkiego pilnowali ludzie wyznaczeni przez obecny rząd. Podobnie jak w komisji w Krakowie – tam nie mieliśmy swojego przedstawiciela, bo nie zostaliśmy wylosowani. W komisji zasiadali wyłącznie reprezentanci partii koalicyjnych. Mimo to publicznie przywołuje się te komisje jako „dowody” fałszowania wyborów. To jest po prostu absurdalne.

Źródło: DoRzeczy.pl
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...