Limitowane sekcje zwłok w Warszawie. Eksperci ostrzegają: Mordercy będą bezkarni

Dodano:
Ujawnienie zwłok Źródło: PAP / Marek Zakrzewski
Decyzja Prokuratury Okręgowej w Warszawie, gdzie na sekcję czeka się dziś nawet miesiąc wywołała gwałtowny sprzeciw śledczych.

Według prokuratorów nowe zasady mogą sparaliżować kluczowe czynności dowodowe i prowadzić do niewykrycia przestępstw. Zmiany ogłoszone przez Prokuraturę Okręgową miały rozwiązać problem gigantycznych opóźnień w Zakładzie Medycyny Sądowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, który wykonuje większość sekcji w stolicy. Tymczasem równolegle wprowadzono ograniczenie: od 4 grudnia decyzje o powołaniu biegłych do otwarcia zwłok muszą być konsultowane z kierownictwem jednostek.

Śledczy: Mamy decydować bez narzędzi? Nie mamy szklanej kuli

Decyzja w praktyce oznacza to, że warszawscy śledczy tracą swobodę działania, choć to oni jako pierwsi pojawiają się na miejscu zgonu i często dysponują jedynie informacją, że lekarz nie potrafi wykluczyć udziału osób trzecich. – Mamy decydować bez narzędzi? Nie mamy szklanej kuli – komentują prokuratorzy. Zmiana dotychczasowych procedur zapadła na tle gwałtownego wzrostu kosztów sekcji. Przed podwyżką otwarcie zwłok kosztowało 1,3–1,7 tys. zł. Dziś – 3,5–3,9 tys. zł, czyli więcej niż dotychczasowy limit prokuratora prowadzącego (3 tys. zł).

Nowe zarządzenie podnosi próg decyzyjny do 7 tys. zł netto, ale jednocześnie nakazuje konsultowanie niemal każdej decyzji z przełożonym. Prokurator okręgowy argumentuje, że bez tych zmian prokuratura potrzebowałaby dodatkowych 2 mln zł rocznie na opłacenie sekcji. Dla doświadczonych śledczych takie podejście jest niebezpieczne. W stolicy – gdzie skala postępowań jest największa w kraju – każda godzina opóźnienia oznacza utratę dowodów. Degradacji mogą ulegać ślady biologiczne, chemiczne i mechaniczne. Przestępca zyskuje czas na zacieranie śladów, niszczenie danych teleinformatycznych czy wpływanie na świadków.

Przestępstwa, które nigdy nie zostaną wykryte

Prokuratorzy podkreślają, że choć w ich ocenie 97 proc. przypadków odstąpienia od sekcji byłoby trafnych, to 3 proc. może kryć przestępstwo, którego nie wykryje się już nigdy. W skali kraju, gdzie rocznie dochodzi do ponad 400 tys. zgonów, margines błędu oznacza realne dramaty. Eksperci alarmują ponadto, że Warszawa – miasto o największej liczbie interwencji i najbardziej obciążone logistycznie – potrzebuje usprawnienia procedur, a nie dodatkowej biurokracji.

Śledczy spoza stolicy ostrzegają, że nowe reguły przetrwają tylko do pierwszego skandalu. Jeżeli w Warszawie umorzona zostanie sprawa bez sekcji, a późniejsza ekshumacja ujawni udział osób trzecich, opinia publiczna zapyta: kto odpowiada za przeoczone dowody? Decyzja warszawskiej prokuratury – zamiast skrócić kolejki i usprawnić pracę organów ścigania – może więc prowadzić do odwrotnego skutku: opóźnień, błędnych decyzji.

Źródło: Rzeczpospolita
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...