Mamdani wygłosił mowę inauguracyjną. "Nowy Jork należy do wszystkich"
Zohran Mamdani został zaprzysiężony na burmistrza Nowego Jorku. Po raz pierwszy w historii Nowego Jorku burmistrz miasta złożył przysięgę na Koranie. Polityk wygłosił mowę inauguracyjną.
Nowy Jork czeka socjalizm. Mamdani przypomniał swoje plany
Polityk złożył liczne podziękowania, a następnie przedstawił pokrótce koncepcję swoich rządów, zapowiadając, że będzie rządził jako "demokratyczny socjalista" działał "ekspansywnie i śmiało". W planach ma m.in. reformę porządku podatkowego i daleko idące zmiany na rynku nieruchomości. Jak powiedział, "Nowojorczycy rozprawią się z nieuczciwymi właścicielami, którzy źle traktują swoich lokatorów". Zapowiedział m.in. mrożenie czynszów i "powszechną opiekę nad dziećmi dla wielu osób", którą sfinansuje z "opodatkowania najbogatszych". Z kolei autobusy mają być "szybkie i darmowe".
– Ci, którzy upierają się, że era wielkiego rządu dobiegła końca, niech posłuchają moich słów: ratusz nie będzie się już wahał użyć swej władzy, aby poprawić życie Nowojorczyków. [...] Przywrócimy to zaufanie, podążając inną drogą – oznajmił, wskazując, że rząd zajmie się tymi, którzy borykają się z trudnościami.
Mamdani koncentrował się na zagadnieniu nierówności ekonomicznych i społecznych, oceniając, że w dużej mierze odpowiadają za to "bogaci", a władze miasta działały przez lata w interesie "uprzywilejowanej garstki". Teraz, jak przekonywał, miasto ma należeć do wszystkich.
– Przez większość naszej historii odpowiedź ratusza była prosta: należy ona tylko do ludzi bogatych i mających wpływy, którzy nigdy nie zabiegali o uwagę tych, którzy mają władzę. Ludzie pracujący zdali sobie sprawę z konsekwencji. Przepełnione klasy i osiedla mieszkaniowe, gdzie windy stoją nieczynne; drogi pełne dziur i autobusy spóźniające się o pół godziny, jeśli w ogóle; płace, które nie rosną, i korporacje oszukujące zarówno konsumentów, jak i pracowników. I mimo wszystko zdarzały się krótkie, ulotne momenty, w których równanie ulegało zmianie – mówił nowy burmistrz, podając dobre jego zdaniem wzorce z przeszłości.
– Ratusz wprowadzi program bezpieczeństwa, przystępności cenowej i dostatku – w którym rząd będzie postrzegał i żył jak ludzie, których reprezentuje, nigdy nie ustąpi w walce z korporacyjną chciwością i nie ugnie się przed wyzwaniami, które inni uznają za zbyt skomplikowane – zapowiedział.
– W ten sposób udzielimy własnej odpowiedzi na odwieczne pytanie – do kogo należy Nowy Jork? Cóż, moi przyjaciele, możemy odwołać się do Madiby i Południowoafrykańskiej Karty Wolności: Nowy Jork "należy do wszystkich, którzy go zamieszkują" – powiedział Mamdani.
Miasto dla każdego
– Wspólnie opowiemy nową historię naszego miasta. To nie będzie opowieść o jednym mieście, rządzonym wyłącznie przez jeden procent. Nie będzie to też opowieść o dwóch miastach: bogatych kontra biedni. Będzie to opowieść o 8,5 milionach, z których każde będzie Nowojorczykiem z nadziejami i obawami, każde będzie wszechświatem, a wszystkie będą ze sobą powiązane – kontynuował.
– Autorzy tej historii będą mówić po paszto, mandaryńsku, jidysz i kreolsku. Będą się modlić w meczetach, synagogach, kościołach, gurdwarach, mandirach i świątyniach – a wielu w ogóle się nie modli. Będą rosyjsko-żydowskimi imigrantami w Brighton Beach, Włochami w Rossville i irlandzkimi rodzinami w Woodhaven – wielu z nich przybyło tu jedynie z marzeniem o lepszym życiu, marzeniem, które zwiędło. Będą młodymi ludźmi w ciasnych mieszkaniach w Marble Hill, gdzie ściany drżą, gdy przejeżdża metro. Będą czarnoskórymi właścicielami domów w St. Albans, których domy stanowią fizyczne świadectwo triumfu nad dekadami gorzej płatnej pracy i redliningu. Będą palestyńskimi nowojorczykami w Bay Ridge, którzy nie będą już musieli zmagać się z polityką, która mówi o uniwersalizmie, a potem czyni ich wyjątkiem – powiedział Mamdani.
"Chcą wiedzieć, czy lewica potrafi rządzić. Damy przykład światu"
W końcowej części wystąpienia muzułmanin wyraził przekonanie, że to, co wspólnie zostanie osiągnięte będzie miało dalekosiężny oddźwięk. – Wielu będzie nas obserwować. Chcą wiedzieć, czy lewica potrafi rządzić. Chcą wiedzieć, czy problemy, które ich dręczą, można rozwiązać. Chcą wiedzieć, czy warto znów mieć nadzieję – perorował.
– Zatem, stojąc razem z wiatrem determinacji za plecami, zrobimy coś, co nowojorczycy robią lepiej niż ktokolwiek inny: damy przykład światu. Jeśli to, co powiedział Sinatra, jest prawdą, udowodnijmy, że każdy może odnieść sukces w Nowym Jorku – i gdziekolwiek indziej. Udowodnijmy, że gdy miasto należy do ludzi, nie ma potrzeby zbyt małej, by ją zaspokoić, nikogo zbyt chorego, by nie uzdrowić, nikogo zbyt samotnego, by nie poczuć, że Nowy Jork jest jego domem – powiedział.
Całość przemówienia inauguracyjnego burmistrza Mamdaniego opublikował portal nyc.com.